Jesteś tu:Biskupczanie / Rozmowa z Aleksandrem Sztramskim

Rozmowa z Aleksandrem Sztramskim


Wstawiony przez admin 04 wrzesień 2000

Iwona Janczara-Bloch: Od ilu lat trenujesz taekwondo?
Aleksander Sztramski: Od 8, zacząłem będąc w 2 klasie szkoły podstawowej, po dwóch latach miałem roczną przerwę, i później na nowo zacząłem uczęszczać na treningi.
I.J-B: Dlaczego właśnie taekwondo?
A.Sz. Tak wyszło, podobał mi się ten sport i kiedy w Biskupcu pojawiła się sekcja taekwondo zapisałem się.
I.J-B: Czyli przygoda z taekwondo zaczęła się w Biskupcu?
A.Sz.: Oczywiście.
I.J-B: Kto był w Biskupcu twoim trenerem?
A.Sz.: Było ich kilku, gdyż kluby, czy też sekcje prowadzące kursy zmieniały się. Z obecnym trenerem Dariuszem Nowickim - Prezesem Polskiego Związku Taekwondo, spotkałem się właśnie w Biskupcu, gdzie z ramienia olsztyńskiej sekcji taekwondo prowadził kurs. Później, kiedy okazało się, iż stać mnie na więcej, za jego namową przeniosłem się do Olsztyna, gdzie, wiadomo, mam lepsze warunki do treningu.
I.J-B: Po jakim czasie przyszły pierwsze sukcesy?
A.Sz.: Na początku nie było żadnych. Trenowaliśmy, ucząc się techniki walki. Do tego, aby zdobywać tytuły należało jeździć na zawody, my nie mieliśmy na to funduszy. Dopiero trochę później dzięki rodzicom, którzy zaczęli sami składać się na nasze wyjazdy, mogliśmy brać udział w regionalnych, ogólnopolskich, a nawet międzynarodowych zawodach. Pierwsze wyjazdy na zawody zagraniczne były do Niemiec, podobnie jak teraz jeżdżą z UKS "Amator". Tam startowaliśmy w Mistrzostwach Młodzików, no i zaczęły się pierwsze małe i trochę większe sukcesy...
I.J-B: ...czyli pierwszy sukces to?
A.Sz.: To było w 1995 roku, kiedy zostałem Mistrzem Polski Młodzików.
I.J-B: Inne znaczące tytuły?
A.Sz.: To przede wszystkim te zagraniczne. W roku 1997 w Międzynarodowych Mistrzostwach Dzieci zdobyłem I miejsce. W roku 1999 w Mistrzostwach Europy Juniorów w Nikozji (Cypr) zdobyłem IX miejsce w walkach. Także w roku 1999 w Technicznych Mistrzostwach Europy w Dani zająłem 9 miejsce w układach indywidualnych, a 7 w układach synchronicznych.
I.J-B: Które z tych wszystkich osiągnięć są najważniejsze dla Ciebie?
A.Sz.: Na pewno cieszę się z tytułu Mistrza Polski w Taekwondo w układach, który po raz pierwszy zdobyłem w roku 1995 i od 5 lat udaje mi się go utrzymać podobnie w walkach, tylko tu było różnie zdobywałem I, II i III miejsce.
Jednakże najważniejsze są wyniki z lipca br, kiedy to brałem udział w Otwartych Mistrzostwach Korei i zdobyłem brązowy medal w walkach i srebrny w układach.
I.J-B: Zapewne masz tremę przed każdą walką, jak wówczas sobie z nią radzisz? Czy jest ona dla ciebie swoistym dopingiem?
A.SZ.: Im więcej wyjazdów tym trema mniejsza i łatwiej ją opanować. W zasadzie zawody w kraju - ogólnopolskie, nie stresują mnie już tak, jak to było wcześniej. Natomiast ciężej jest opanować tremę będąc na zawodach
międzynarodowych, ale wtedy ten strach jest dopingujący. Najgorzej jest kiedy mój "występ" się opóźnia i trzeba czekać. Najbardziej lubię kiedy wszystko dzieje się w przyspieszeniu, jak to było w Korei, kiedy kazano mi dużo wcześniej walczyć. Nie miałem czasu na stres.
I.J-B: Czy przez to, że poświęcasz tak dużo czasu na treningi nie masz problemu z godzeniem sportu i nauki?
A.Sz.: Nie, nie mam. Radzę sobie ze wszystkim. Zresztą nie trenuję codziennie, chyba że przed zawodami.
I.J-B: A czy poza nauką i tąekwondo masz czas na inne pasje?
A.Sz.: Oczywiście, mam wiele zainteresowań. Przede wszystkim muzyka. Od dwóch lat mamy własny zespół rockowy o nazwie "Scapegoat". Gram tam na gitarze elektrycznej. Jeśli chodzi o inne sporty to lubię wiele dziedzin, ale już rekreacyjnie.
I.J-B: Jak wyglądały w tym roku twoje wakacje, czy były zdominowane przez sport?
A.Sz.: Byłem na obozach sportowych, a najwięcej ciekawych wrażeń dostarczył mi wyjazd na Mistrzostwa do Korei. Mieliśmy sporo czasu na zwiedzanie.
I.J-B: Jakie kraje odwiedziłeś dzięki uczestnictwu w zawodach?
A.Sz.: Wiele - Anglię, Danię, Belgię, Koreę, Niemcy, Holandię, Cypr ... Na takich wyjazdach nawiązuje się wiele kontaktów no i poznaje się świetnych ludzi.
I.J-B: Czy uważasz, iż aby osiągnąć tak wspaniałe wyniki w tąekwondo trzeba ciężko pracować, trenować, a może bez talentu nie da się tego osiągnąć?
A.Sz.: Treningi przede wszystkim, ale talent także musi być.
I.J-B: Co zamierzasz robić w przyszłości? Czy chcesz na stałe związać się ze sportem, a może muzyka?
A.Sz.: Ze sportem to chyba nie. To bardzo ciężka praca no i do tego łatwo o kontuzje, a przede wszystkim ze sportu trudno się utrzymać. Mogę oczywiście zostać trenerem. Z muzyką, jeśli coś z tego by wyszło, chciałbym.
I.J-B: A co po maturze. Wiesz już co dalej?
A.Sz.: Nie jeszcze nie dokładnie. Może informatyka. Ale na decyzję mam prawie cały rok. Zobaczymy.
I.J-B: Jakie są najbliższe plany jeśli chodzi o tąekwondo? Olimpiada?
A.Sz.: Nie. Nie mam jeszcze 18 lat, choć to dałoby się podciągnąć. Wszystko rozbija się o fundusze. Dostajemy kalendarz zawodów i decydujemy, gdzie jedziemy, a dokładnie gdzie możemy jechać. Bo o naszych wyjazdach
decydują przede wszystkim finanse - sponsorzy, a z tym jest ciężko. Szukam firm, instytucji, które chciałyby być sponsorami. Najczęściej dostaję jednorazowo jakąś kwotę i na tym to się kończy. Myślę, że dużo łatwiej jest w tej kwestii piłkarzom. Dziwi mnie to, bo przecież Olsztyn liczy się jeśli chodzi o tąekwondo - mamy bardzo silną, zarówno kadrę trenerską, jak i zawodników. Może za 4 lata, jeśli nadal będę trenował pojadę na olimpiadę.
I.J-B: Gdzie w najbliższym czasie będziesz walczył?
A.Sz.: W listopadzie wyjadę na Mistrzostwa Świata do Irlandii.
I.J-B: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Etykietowanie

Reklama

Tłumaczenia