Jesteś tu:Biskupczanie / Leszek Fruwacz - podniebne hobby oficera Wojska Polskiego

Leszek Fruwacz - podniebne hobby oficera Wojska Polskiego


Wstawiony przez admin 12 grudzień 2006

To jest porównywalne z wielkim uniesieniem, czuję się zadowolony i szczęśliwy- tak o lataniu paralotnią i robieniu zdjęć z powietrza mówi Leszek "Fruwacz" Wojtków.

Kiedyś bytem w Zakopanem na nartach i zobaczyłem w powietrzu coś dziwnego, kolorowego i przyjemnego - tak swoje pierwsze spotkanie z paralotniarstwem wspomina Leszek Wojtków, oficer Wojska Polskiego z Biskupca.

To było przeszło pięć lat temu. Od tej chwili zainteresowanie paralotniami zaczęło się na poważnie. Pan Leszek zdobył uprawnienia w Szkole Bezpiecznego Latania w Szczyrku i zaczął uprawiać paralotniarstwo. - Latanie, bycie kosmonautą czy lotnikiem to chyba marzenie każdego małego chłopca - uśmiecha się Wojtków.

765 metrów

Przez dwa lata Fruwacz (taki pseudonim nosi Wojtków) latał paralotnią bez napędu. Od trzech lat lata z silnikiem, śmigłem, zbiornikiem paliwa i koszem zabezpieczającym liny przed zaplątaniem. Przez pięć lat spędził ponad 500 godzin w powietrzu. - To jest coś porównywalnego z wielkim uniesieniem
- tak Wojtków opisuje uczucia, które towarzyszą lotowi. - Czuję się zadowolony i szczęśliwy. Czuję pełne zespolenie ze skrzydłem i z otaczającą przyrodą. Choć na początku był taki lekki niepokój. Na szczęście nigdy nie zdarzyło mi się nic złego w powietrzu. Paralotniarstwo to bardzo bezpieczne hobby, tylko trzeba zachować trochę umiaru i nie szarżować. Wojtków wzbija się zazwyczaj na wysokość od 50 do 200 metrów nad ziemię. -Wtedy można podziwiać najpiękniejsze widoki - mówi. - Można ładnie rozpoznawać miejsca. Jego rekord wysokości to 765 metrów, a rekord Polski dla paralotni z silnikiem wynosi 4100 metrów. - Ale wtedy niewiele widać - mówi Fruwacz.

Inny Dadaj

Leszek Wojtków najczęściej lata nad jeziorem Dadaj i nad urokliwymi miejscowościami gminy Biskupiec. W tym roku Fruwacz kupił profesjonalny aparat i fotografuje najciekawsze rzeczy z lotu ptaka. Jest zachwycony jeziorem Dadaj.
- Dadaj jest inny za każdym razem - podkreśla Wojtków. - Są inne refleksy światła, inne jego załamania. Jezioro, wyspy, cyple i zatoczki są naprawdę piękne. Biskupiecki Dom Kultury zorganizował wystawę zdjęć pana Leszka. - I cieszyła się dużym powodzeniem - podkreśla Zbigniew Szczypiński, dyrektor BDK. - Jestem otwarty na dalszą współpracę. Marzeniem pana Leszka jest zrobienie wielkiego albumu warmińsko-mazurskich jezior. W tym ambitnym planie paralotniarzowi z Biskupca może pomóc Uniwersytet Warmińsko-Mazurski.

Źródło: Jacek Niedźwiecki, Tygodnik "Nasza Warmia". Foto: Leszek Wojtków

Reklama

Tłumaczenia