Jesteś tu:Historia / Ciekawostki historyczne / Szkoły Polskie na Warmii - Szkoła Polska w Stanclewie

Szkoły Polskie na Warmii - Szkoła Polska w Stanclewie


Wstawiony przez admin 24 styczeń 2004

Szkoły Polskie na Warmii - Szkoła Polska w Stanclewie

Przez ostatnie dziesięć lat przed II wojną światową na Warmii funkcjonowało 15 polskich szkół . Mimo tego , że było ich tak mało spełniały bardzo ważną funkcję jako ośrodki polskości.
Po przegranej Niemiec w pierwszej wojnie światowej i podpisaniu traktatu pokojowego 28.06.1919 roku , określono tereny na których przynależność państwowa miała być określona w wyniku plebiscytów. Plebiscyt ten objął także Warmię. Po przybyciu Komisji Międzysojuszniczej , miejscowi działacze zwrócili się do niej z petycją o wprowadzenie do szkół publicznych języka polskiego . Ta , w odpowiedzi uzależniła to od pozyskania wykwalifikowanych nauczycieli spełniających wymogi szkolnictwa niemieckiego . Kwalifikacje takie posiadała tylko grupka nauczycieli warmińskich , natomiast pozostałych należało szukać w innych regionach Polski . Pomimo tych trudności Warmiński Komitet Plebiscytowy pozyskał grupę nauczycieli i od czerwca 1920 roku doprowadził do otwarcia 17 szkół z językiem polskim . Z jakim odzewem wśród ludności polskiej spotkało się otwarcie tych szkół , najlepiej świadczy liczba dzieci zapisanych na zajęcia . I tak na przykład w Stanclewie , zapisanych zostało 57 dzieci .

Niestety , przegrany plebiscyt doprowadził do zlikwidowania wszystkich polskich szkół i przedszkoli na terenie Warmii i można powiedzieć , że zamknął pierwszy okres starań o odrodzenie się życia polskiego na tym terenie .

Kiedy 11 listopada 1921 roku powołano do życia Polsko-Katolickie Towarzystwo Szkolne na Warmię , na czele którego stanął Ks. Karol Langwald , zaczęto ponowne rozmowy z władzami rejencji olsztyńskiej w sprawie wprowadzenia nauczania języka polskiego do szkół publicznych w miejscowościach zamieszkałych w przeważającej mierze przez ludność polską . Towarzystwo przystąpiło jednocześnie do zbierania podpisów pod wnioskami o wprowadzenie języka polskiego w szkołach . Petycje kierowane do władz pruskich napotykały jednak na zdecydowany opór urzędników i pomimo kilkakrotnych zabiegów nie dawały żadnych rezultatów . Doprowadzały jednocześnie do ożywionych wystąpień antypolskich przez organizacje niemieckie .

"Stało się jasne , że szukanie pomocy u miejscowych władz nie przyniesie efektu, że Towarzystwo chcąc zaspokoić podstawowe postulaty miejscowego społeczeństwa polskiego w sprawach nauki w języku ojczystym musi szukać innych sposobów". Kiedy w listopadzie 1922 r. w wyniku wyborów uzupełniających do sejmu pruskiego został wybrany Jan Baczewski , prezes nowo powstałego Związku Polskich Towarzystw Szkolnych , przed organizatorami szkolnictwa na Warmii otworzyły się nowe możliwości w walce o polską szkołę. Ten tak palący problem można było już zaprezentować na gruncie ogólnoniemieckim . Od pierwszych wystąpień parlamentarnych , Baczewski domagał się uregulowania spraw związanych ze szkolnictwem dla mniejszości narodowych. Jego apele nie padały jednak na podatny grunt , a jeżeli już , to zarządzenia wydawane przez władze pruskie nie znajdowały potwierdzenia w administracjach lokalnych lub były przez nie dowolnie interpretowane.

Nie ustawano jednak w dążeniach do rozwijania własnego życia kulturalnego Polaków i w 1926 r. udało się uruchomić cztery placówki, gdzie mógł być wykładany język polski. Udało się to w Unieszewie, Nowej Kaletce , Gietrzwałdzie i Wymoju . "Od pierwszych dni trwania tych lekcji można było dostrzec wzmożone przeciwdziałanie ze strony miejscowej komórki Heimatdienst ( Wschodnioniemiecka Służba Ojczyźniana - dop .autora) , dla której - jak to oceniała "Gazeta Olsztyńska" - były one "solą w oku" . Nagminne stało się szykanowanie dzieci polskich, organizowano zajęcia w niekorzystnych porach dnia, często w najgorszych salach wykładowych .

Oprócz Towarzystw , których statutowym celem była walka o wprowadzenie języka polskiego oraz zakładanie szkół polskich, należy tu wspomnieć o roli jaką odegrały w umacnianiu polskości na Warmii gazety wychodzące w tamtym okresie.

"Walka o utworzenie polskich szkół na Warmii , Mazurach i Powiślu stała się po plebiscycie jednym z podstawowych zadań "Gazety Olsztyńskiej" . Ukazywały się artykuły ściśle związane z tworzeniem polskich szkół. Informowano czytelników na bieżąco o każdej nowo otwartej szkole , a odezwy typu : ,, Rodzice!, uczcie dzieci wasze czytać i pisać po polsku" , zamieszczano prawie w każdym wydaniu gazety. Przełomowym momentem w dążeniu o tworzenie szkół polskich było uchwalenie przez rząd pruski w dniu 31 grudnia 1928r., Ordynacji dotyczącej uregulowania szkolnictwa dla mniejszości polskiej. Jej pełny tekst wraz z uzupełnieniami został ogłoszony 21 lutego 1929r . "Uczęszczanie do szkoły polskiej miało być rozumiane jako spełnienie obowiązku szkolnego. Sprawdzanie przynależności narodowej w jakikolwiek sposób było zakazane". Finansową stroną przedsięwzięcia obarczono organizatorów tych szkół , jak również zapewnieniem w nich wykwalifikowanych nauczycieli . Wszystkie przedmioty nauczania miały być wykładane w języku polskim . Ordynacja ta , choć zawierała szereg trudnych do zrealizowania zadań to jednak stwarzała podstawy do nauczania języka polskiego .

Tworzenie szkół polskich na Warmii

Uchwalenie ordynacji i wprowadzenie jej w życie na początku 1929 r. zmusiło organizacje polskie do natychmiastowego działania. Rok szkolny w Niemczech rozpoczynał się bowiem zaraz po Wielkanocy. Głównymi organizatorami zakładania szkół na Warmii byli Franciszek Barcz i Jan Turowski. Pierwszym zadaniem jakie postawili sobie organizatorzy było ponowne zbieranie podpisów pod wnioskami od rodziców a następnym , znalezienie lokali. Wzrost aktywności działaczy polskich niemal jednocześnie pobudził do działania organizacje niemieckie . Obok działań typowo dezinformacyjnych i propagandowych , niemieccy urzędnicy celowo przeciągali wydawanie zezwoleń potrzebnych do założenia szkół. W wyniku tych działań pojawił się nowy problem , który wcześniej miał mniejszy zasięg niż obecnie. Chodzi mianowicie o postawę ludności polskiej na Warmii , która pod ciągłą presją niemieckiej propagandy i szykan ze strony Niemców, dosyć niechętnie brała udział w tworzeniu szkół. W wyniku akcji antypolskich z początkiem roku szkolnego udało się otworzyć cztery z jedenastu planowanych ośrodków . Uruchomiono je kolejno , w Chaberkowie, Gietrzwałdzie, Nowej Kaletce i Unieszewie. Oprócz szkoły w Nowej Kaletce, która mieściła się w niemieckiej szkole publicznej , pozostałe znajdowały się w prywatnych domach . W pierwszym okresie istnienia szkół uderzająco duża była płynność uczniów . W szkołach na Warmii w przeciągu dwóch tygodni ze szkół ubyło 22 dzieci , równocześnie przybyło 15 nowych . Podyktowane to było intensywnością agitacji niemieckiej i wywieraniem presji na rodziców. Nagminnie stosowano zwolnienia z pracy , biedniejszych pozbawiano zapomóg pieniężnych . "Towarzystwa Szkolne z niepokojem i poczuciem bezsiły przyjmowały informacje o mniejszej liczbie dzieci polskich zgłaszających się do szkół niż początkowo oceniano i zmniejszającej się liczbie dzieci w szkołach". Ciekawym okazuje się również fakt, iż większość dzieci wywodziła się z rodzin o niskiej pozycji społecznej. Bogatsze rodziny często uzależnione ekonomicznie od instytucji niemieckich , wbrew swoim przekonaniom posyłały dzieci do szkoły niemieckiej. Do szkół polskich przylgnęło też w owym czasie określenie , że są szkołami dla ubogich. Mimo ciągłych problemów i ataków ze strony niemieckiej w 1930 r. udało się uruchomić dalszych osiem szkół. W Stanclewie we wrześniu 1930 roku do szkoły zapisanych zostało 10 dzieci .

Szkoła polska w Stanclewie ( 1920-1929)

Podczas plebiscytu w 1920 roku Stanclewo jako jedna z nielicznych wsi na Warmii osiągnęła przeważającą liczbę oddanych głosów za Polską: "Na 542 osoby uprawnione do głosowania , 184 czyli 33,6 % głosowało za Polską". Dzięki tak silnemu ośrodkowi polskości , władze Towarzystwa Szkolnego podjęły starania o utworzenie w Stanclewie polskiej szkoły . Zadanie to było ułatwione dzięki temu , iż we wsi istniały organizacje bardzo prężnie działające na rzecz polskości , takie jak koło Związku Polaków w Niemczech , koło Związku Towarzystw Młodzieżowych . Od dłuższego czasu działała również biblioteka prowadzona przez Łucję Lubomirską.

medium_stanclewo-szkola-2.jpg

Po zezwoleniu władz pruskich na zakładanie szkół polskich, w Stanclewie zadanie to przypadło nauczycielowi Józefowi Mańkowskiemu . Kierownictwo szkoły niemieckiej choć zobowiązane do tego odgórnymi przepisami nie udostępniło pomieszczenia na prowadzenie zajęć w języku polskim . Postanowiono szukać lokalu zastępczego, o czym też donosił do rejencji olsztyńskiej mąż zaufania organizacji Ostdeutscher Heimatdienst : "(...) jakiś polski agent oraz pozostający w służbie polskiej , Hensel i Terkowski ze Stanclewa , zwrócili się do gospodarza Jabłonki z propozycją wynajęcia u niego izby na szkołę polską. Jabłonka nie zgodził się i izbę wynajęto u karczmarza Skubscha za roczny czynsz w wysokości 3000 marek". Ten sam informator pisał: "(...) trójka ta zwróciła się do niemieckiego nauczyciela Sterna z propozycją by podjął się nauczania dzieci po polsku, (...) Stern jednak odmówił". Liczba dzieci zgłoszonych do szkoły polskiej w okresie na krótko przed plebiscytem wynosiła 57 , ale już w trakcie nauki wzrosła do 84 . Nauka w szkole nie trwała długo. Niemieckie władze z obawy przed wzrastającą liczbą uczniów w szkołach polskich wydały oświadczenie o wcześniejszym rozpoczęciu wakacji . Przegrany plebiscyt doprowadził do zamknięcia wszystkich polskich jednostek , także w Stanclewie o czym informował landrat reszelski w piśmie do rejencji olsztyńskiej : "Stanclewo - polska szkoła już nie pracuje. Nauczyciel zniknął. Dzieci z tej szkoły uczęszczają znów do szkoły niemieckiej" .

Starania o ponowne utworzenie szkoły polskiej w Stanclewie podjęto po 9 czerwca 1923 roku, kiedy to Towarzystwo Szkolne na Warmię przekazało do rejencji olsztyńskiej wnioski od rodziców domagających się wprowadzenia w szkole niemieckiej nauki języka polskiego . W Stanclewie pod wnioskami podpisało się 29 rodziców , którzy wyrażali potrzebę wprowadzenia nauki języka polskiego w tutejszej szkole niemieckiej . Kiedy wnioski te spotkały się z odmownym przyjęciem , podjęto starania o utworzenie samodzielnej szkoły polskiej w Stanclewie. Choć władze pruskie w 1926 roku zezwoliły na dodatkowe nauczanie języka polskiego , w niektórych szkołach na Warmii , na liście tej nie znalazło się Stanclewo. Jedynym łącznikiem z polskim językiem dla ludności polskiej ze Stanclewa pozostawała przez następne lata biblioteka z polskimi książkami i czasopismami .

Lata 1929 - 1939

Zabiegi organizatorów polskości na Warmii, a w szczególności walka o polską szkołę , od momentu przegranego plebiscytu , napotykały na zatwardziały opór władz pruskich . Próby utworzenia w Stanclewie szkoły polskiej po plebiscycie nie przynosiły żadnego rezultatu. Dopiero prowadzenie w życie ordynacji otworzyło dla działaczy polskich w Stanclewie możliwość zrealizowania tak bardzo upragnionego celu jakim była szkoła . Pierwsze powstało przedszkole, a zaraz po nim, 1 września 1930 roku, swoją działalność rozpoczęła szkoła . Głównymi założycielami szkoły w Stanclewie byli Franciszek Barcz , Augustyn Hahn oraz Jan Lubomirski . Dzień otwarcia szkoły , który w Stanclewie stał się szczególnym wydarzeniem wspomina uczennica Agata Kmieć: " Podczas tej uroczystości obecni byli rodzice , którzy zgłosili dzieci do szkoły oraz przedstawiciele Związku Polaków - Boenigk i Pieniężny " . Lokal, gdzie mieściła się szkoła wynajęty został od gospodarza Jabłonki . W pierwszym dniu otwarcia szkoły zjawiło się w niej ośmioro dzieci . Pierwszym nauczycielem , który rozpoczął pracę w szkole był Władysław Stachowski , pochodzący z Polski . Przybył do Stanclewa już 15 sierpnia i zamieszkał w budynku, gdzie mieściła się szkoła . Stachowski, na początku swojej pracy, spotkał się z pewną nieufnością wśród mieszkańców wsi . Upatrywać to należy w tym, iż pochodził z zewnątrz . Dzięki pomocy osób związanych z ruchem polskim m.in. wspomnianej już wcześniej bibliotekarce, Łucji Lubomirskiej, początkowa niechęć z czasem została przełamana . Już kilka dni po otwarciu szkoły , dokładnie 13 września niemieccy uczniowie pod przewodnictwem nauczyciela Schachta , przemaszerowali demonstracyjnie przed budynkiem szkoły polskiej śpiewając piosenki antypolskie . Kilka dni później, podczas trwającej w szkole zabawy tanecznej , Niemcy napadli na uczestników imprezy , wybili kilka szyb oraz utrudniali bawiącym się powrót do domów.

Innym problemem , bardziej związanym z edukacją , była niewystarczająca liczba podręczników do nauczania , a w zasadzie ich brak . Jedynym ratunkiem pozostawało korzystanie ze zbiorów bibliotecznych lub z książek od osób prywatnych, które często znajdowały się na liście publikacji zakazanych : " Nauczyciele ucząc historii zawsze informowali dzieci jakie wiadomości były z podręcznika , a jakie sami podawali (...) więcej nauczyciele podawali od siebie , niż z podręcznika" .Niezastąpioną pomocą w prowadzeniu nauki okazało się prenumerowanie czasopism wychodzących z myślą o placówkach polskich . Nauczyciel i uczniowie w Stanclewie systematycznie korzystali z ,,Małego Polaka w Niemczech" . 11 maja 1932 roku władze rejencji olsztyńskiej zakazały korzystania z tych czasopism oraz ich kolportażu . Przekroczenie tego zakazu wiązało się z odebraniem prawa nauczania oraz wydaleniem z Niemiec . Spotkało to nauczyciela Stachowskiego , który tak to opisuje w swoich wspomnieniach:

stanclewo-szkola-3.jpg
Leon Kauczor - nauczyciel szkoły polskiej w Stanclewie

"... Władze niemieckie i wszystkie organizacje niemieckie czyhały zawsze na to , aby znaleźć powód wydalenia ludzi szczególnie efektywnie pracujących społecznie. (...) Od 1932 roku władze niemieckie wydały zakaz kolportowania i używania w szkole polskiej gazety ,, Mały Polak w Niemczech" i ,, Polak w Niemczech" . Wówczas zleciłem kolportaż tego pisemka zawsze do wszystkiego gotowemu działaczowi Augustowi Hahnowi . Hahn złożył wówczas nie odebraną gazetkę na stole w klasie o czym nie wiedziałem. (...) Następnego dnia zapytałem w klasie , skąd się wzięła ta gazetka i dowiedziałem się , że Klara nie odebrała jeszcze swojej od Hahna . Dałem jej więc tę gazetkę . Za kilka dni pojawił się w szkole niemiecki inspektor szkolny dr Pasternack celem przeprowadzenia dochodzenia z powodu kolportowania przeze mnie zakazanej gazetki. (...) Na podstawie dochodzenia odebrałem z niemieckiego kuratorium w Olsztynie naganę i zakaz dalszego przebywania na terenie Warmii" .

Stachowski został wydalony z Niemiec w grudniu 1932 roku . Jego zasługą jest powołanie do życia w Stanclewie chóru polskiego , wspominany jest także jako organizator imprez dla ludności ze wsi . Kontrole urzędników niemieckich w szkole polskiej odbywały się regularnie . Dochodziło nawet do trzech wizyt w ciągu jednego dnia . Miały one na celu nie tyle sprawdzenie poziomu nauczania lecz wychwytywanie wszystkich niezgodności i odchyleń od obowiązujących przepisów niemieckich oraz karanie za nie nauczycieli . W szkole w Stanclewie bardzo często dochodziło do zmian kadry nauczycielskiej . Oprócz wspomnianego Stachowskiego, uczył w niej Leon Kauczor, który prowadził dalej chór i wspominany jest jako człowiek z niebywałym talentem muzycznym .

Często zajęcia w polskiej szkole nie kończyły się na ostatnim dzwonku: "Przy szkole każdy nauczyciel prowadził kółko sportowe i przyrodnicze oraz kółko języka polskiego. (...) Starsza młodzież zbierała się w szkole w niedzielę i święta" . Nauczyciel prowadził również biblioteczkę przyszkolną , istniała drużyna harcerska, której założycielką była Róża Koenigsmann . Przerwa wakacyjna dla dzieci w Stanclewie, dzięki Towarzystwu Szkolnemu, stwarzała możliwość wyjazdu na wakacje do Polski : " Ze strony polskiego Towarzystwa Szkolnego prowadzona jest - według posiadanych przeze mnie wiadomości z Bredynek i Stanclewa - ostra rekrutacja dzieci , które mają być wysłane na wakacje do Polski. (...) W Stanclewie nauczyciel Kauczor prowadził również żywą rekrutację . Nie udało się jeszcze ustalić , czy uzyskał jakieś wyniki ". Ten donos landrata znajduje potwierdzenie , bowiem Monika Zastrzyżna , uczennica szkoły opowiada jak co roku w czasie wakacji wyjeżdżała na kolonie do Warszawy , Poznania i Krakowa . Dosyć często organizowane były wyjazdy dzieci ze Stanclewa na różnego rodzaju wycieczki . Każde nawet najmniejsze wydarzenie w szkole polskiej znajdowało swoje potwierdzenie w sprawozdaniach mężów zaufania BDO ( Związek Niemieckiego Wschodu , organizacja kierująca akcją przeciwpolską -dop.autora) i tak : "(...) Otto , mąż zaufania BDO w Stanclewie w pow. reszelskim ( nazwisko nieznane) przesyła do Komórki Okręgowej BDO w Reszlu (...) spis nazwisk osób , które poza rodzicami dziatwy szkolnej wzięły udział w wyjeździe do Woryt dnia 6 września ..." . Wyjazd do Woryt , czego nie dowiadujemy się ze sprawozdania , dotyczył organizowanej tam letniej zabawy, na którą zaproszone były wszystkie szkoły polskie z Warmii . Opisuje to wydarzenie zachowana do dziś kronika szkoły polskiej w Worytach . Wyjeżdżano na takie spotkania również do Nowej Kaletki , Gietrzwałdu : " W czasie tych spotkań każda szkoła występowała ze swoim programem artystycznym . Uczniowie szkoły ze Stanclewa na jednym z takich spotkań ubrani w regionalny strój krakowski tańczyli krakowiaka " .

medium_stanclewo-szkola-4.jpg
Uczniowie szkoły polskiej w Stanclewie wraz z nauczycielem Bronisławem Chabowskim

Tradycją w szkole w Stanclewie było organizowanie Świąt Bożego Narodzenia . Uczeń szkoły Paweł Piotrowski tak to wspomina : " Na gwiazdkę organizowano w szkole dla dzieci przedstawienia teatralne . Z prezentów , jakie otrzymał w szkole na gwiazdkę , wymienia płaszcz i tornister " . O uroczystości takiej informuje też landrat reszelski w piśmie do rejencji : " W szkole polskiej w Stanclewie odbyła się uroczystość bożonarodzeniowa , w której wzięły udział dzieci z innych miejscowości powiatu . (...) Program nie był zły . Polski chór ze Stanclewa wziął w tym udział . Dzieci zostały szczodrze obdarowane ..." . W piśmie tym można przeczytać kto uczestniczył w tej uroczystości . Oprócz rodziców przybyli tam czołowi działacze związkowi oraz, co najbardziej zaniepokoiło landrata , rodziny , które oficjalnie nie przyznawały się do polskości . Oznaczało to , że imprezy organizowane przez szkołę polską nie były zamknięte , ale otwarte dla wszystkich mieszkańców, również z okolicznych wsi .

Tak jak zmiany nauczycieli w szkole polskiej , również częstym zjawiskiem była malejąca lub nieznacznie wzrastająca liczba chodzących do szkoły dzieci : " Liczebność w szkole polskiej była niewielka . Zdecydowanie przewyższała ją szkoła niemiecka , do której uczęszczało 240 dzieci " . Porównując dane z roku 1920, kiedy przy pierwszym uruchomieniu polskiej szkoły w Stanclewie liczba zapisanych tam dzieci przekraczała 50 , tym razem ilość dzieci rozpoczynających rok szkolny była bardzo niska . Przez cały okres trwania szkoły , liczba dzieci wynosiła przeciętnie od dziesięciu do piętnastu . Jednym z powodów tak nielicznej liczby dzieci rozpoczynających rok szkolny , było to iż w ciągu dziesięciu lat od plebiscytu , w Stanclewie mimo ożywionej działalności polskich organizacji , nie utworzono polskiej szkoły, a rodzice z braku możliwości wyboru posyłali dzieci do szkoły niemieckiej . Pozostawiło to ślad w świadomości mieszkańców wsi i mimo ożywionych akcji agitacyjnych na początku zawiązywania się szkoły , nie zwiększyło to liczby dzieci . Dodatkowym czynnikiem powodującym tak małe zainteresowanie rodziców szkołą polską , było działanie organizacji niemieckich , a w szczególności mężów zaufania OB , których działalność antypolska rozpoczęta jeszcze przed powstaniem szkoły, a rozwinięta przez cały okres jej trwania, zmuszała rodziców do ustępliwości i wychowywaniu ich w duchu niemieckim.

Działalność osób związanych z organizacjami niemieckimi przybrała na sile po otwarciu szkoły . W stosunku do rodziców posyłających dzieci do szkoły polskiej stosowano szykany , próbowano różnymi sposobami wyegzekwować decyzję o ich wycofaniu :"Miejscowemu leśniczemu wydał Schacht polecenie aby zwolnił z pracy robotników leśnych : Czerwińskiego i Zarembę ponieważ posyłali oni swoje dzieci do szkoły polskiej" (...) Kiedy Piotr Zaremba ze Stanclewa zwrócił się do Urzędu Pracy z prośbą o udzielenie przysługującej mu zapomogi , spotkała go odmowa . Jej przyczynę wyjaśnił mu dopiero miejscowy sołtys Jabłonka : ,, Pan chce zapomogi , a dzieci posyła do polskiej szkoły! Pan i pańskie dzieci biorą udział w polskim śpiewie kościelnym . Pan jest polski agent . Może pan wziąć torbę żebraczą i iść " . Polecenie nauczyciela Schachta najwidoczniej poskutkowało ponieważ, jak wspomina to żona Zaremby, jej mąż rzeczywiście został zwolniony z pracy , najpierw w melioracji , a potem z pracy w lesie . Osoby , które ,,utrudniały" życie rodzicom polskich dzieci najczęściej pełniły jakieś funkcje służbowe we wsi. W Stanclewie zagorzałym przeciwnikiem szkoły polskiej był nauczyciel ze szkoły niemieckiej , miejscowy sołtys , oraz nie znany z nazwiska informator o imieniu Otto . Podejmowano także próby przekupstwa : " (...) sołtys Zimmerman i leśniczy namawiali męża do odebrania dzieci ze szkoły polskiej obiecując mu pożyczkę na pobudowanie domu " . Do szkoły w Stanclewie uczęszczały też dzieci z pobliskich Bredynek , gdzie również Towarzystwo Szkolne w 1937 r. starało się o zorganizowanie szkoły polskiej . Niestety bez powodzenia , a to za sprawą intensywnych działań BDO : " Dzięki przeprowadzonej przez nas akcji wyjaśniającej , przez zorganizowanie publicznego zebrania. (...) W samej wsi powstała chęć przeciwstawienia się Polakom . Jeden z ojców wycofał wniosek i jakkolwiek o dwóch innych jeszcze nie wiadomo , to jednak istnieje ugruntowane przekonanie , że jeśli nawet nie zostaną wycofane , to i tak tylko czworo dzieci pójdzie do szkoły w Stanclewie " . Władze niemieckie wywierając nacisk na rodziców próbowały w ten sposób zmniejszyć liczbę dzieci w placówkach polskich , co w ostateczności doprowadzić miało do ich likwidacji . Znana jest sprawa Ferdynanda Sosnowskiego , który uczył się w szkole polskiej w Stanclewie , a wychowywał się w domu ojczyma : " Po posłaniu go do szkoły polskiej , na wniosek Kreisjugendamt , ojczymowi Sosnowskiego Michałowi Fabkowi odebrano prawa opiekuńcze . W piśmie z 4 sierpnia 1932 roku Kreisjugendamt , powiadamiając Fabka o swej decyzji , stwierdził wprost ,, Zabraniam panu opiekowania się dzieckiem , ponieważ nie zastosował się pan do zalecenia posłania dziecka do niemieckiej szkoły" . Fabek odwoływał się od tej decyzji jednak nie przyniosło to spodziewanego efektu . Sosnowski został oddany do innej miejscowości pod opiekę, a gdy kilka razy uciekł do Fabka , podjęto decyzję o umieszczeniu go w domu wychowawczym w Ornecie. " Na Warmii nałożono na cały szereg rodziców polskich mandaty karne za przyjęcie dzieci polskich, bez poprzedniej zgody Urzędu Młodzieżowego. (...) Wiadomo , że nie we wszystkich wioskach warmijskich istnieją szkoły polskie . Trafia się często , że niejeden rodzic polski pragnąłby gorąco posyłać swe dziecko do szkoły polskiej . Ale niestety we wsi, w której mieszka , szkoły tej nie ma . I tu się pokazała wielka ofiarność ludu polskiego na Warmji . Dowiedziawszy się bowiem przez swe organizacje polskie o takich dzieciach znalazły się rodziny , mieszkające we wsiach, gdzie są szkoły polskie , które wyraziły gotowość przyjęcia dzieci tych do siebie " . Ten fragment artykułu jaki zamieściła "Gazeta Olsztyńska" , dotyczy innego wydarzenia , ale świadczy o tym, że sprawa Sosnowskiego nie była jedyną , że niemieckie organizacje posuwały się niejednokrotnie do drastycznych metod w walce o zniszczenie szkół . Już na przykład kilka miesięcy przed wygaśnięciem umowy dzierżawnej na wynajęcie lokalu szkolnego u Jabłonki służby niemieckie próbowały nakłonić go do nie podpisywania dalszej umowy dzierżawnej z Towarzystwem Szkolnym upatrując w tym możliwość zamknięcia szkoły . Oprócz nacisków i szykan jakie musieli znosić rodzice , nie oszczędzono przy tym również dzieci . Na nieszczęście dla uczniów szkoły polskiej w Stanclewie , usytuowanie szkoły niemieckiej wymuszało na nich codzienne przechodzenie przed frontem tej szkoły : " Dzieci polskie w drodze do szkoły obrzucane były kamieniami i wyzwiskami przez uczniów szkoły niemieckiej (...) Dzieci polskie musiały dochodzić do szkoły ukrywając się przed uczniami szkoły niemieckiej bo w przeciwnym razie były przez nich napastowane " . Aby uniknąć dalszych zaczepek i szykan ze strony uczniów szkoły niemieckiej , jedyna droga, którą pokonując nie byli narażeni na zaczepki prowadziła przez bagnisty teren . Intensywność szykan i wystąpień antypolskich przez dzieci uczące się w szkole niemieckiej uzależniona była w dużym stopniu od postawy nauczycieli niemieckich . Wystąpienia antypolskie w Stanclewie zaczęły nasilać się już w początkach 1938 roku. Nagminne stało się wybijanie szyb w oknach szkoły polskiej jak i w domach rodzin polskich . " W związku z kolejnym napadem na szkołę polską w Stanclewie ,,Gazeta Olsztyńska" donosiła : " Prawie codziennie powtarzają się napady na naszą szkołę i mieszkania naszych ludzi . Wybite zostały szyby po raz piąty. Poza tym słyszy się wołania ,, Polacy do Warszawy" , ,, Szkoda , żeśmy was w plebiscycie nie powiesili " , ,, Teraz mamy was " . Matka posyłająca dzieci do szkoły polskiej w Stanclewie opowiada , że jedynym ratunkiem przed wybijaniem szyb było zastawianie okien deskami . Wzmogły się również szykany w stosunku do dzieci polskich, często interweniował w szkole niemieckiej , nauczyciel polski: " Nauczyciel Joachim Kokowski , pracujący od 5 listopada , chce prawdopodobnie więcej zdziałać niż jego poprzednik Budych , który służy obecnie w wojsku . Kokowski był już trzykrotnie u kierownika szkoły niemieckiej w Stanclewie . Skarżył się , że dzieci polskie są źle traktowane przez dzieci niemieckie" . Kierownikiem szkoły niemieckiej w tym czasie był zażarty szowinista niemiecki . Pod koniec roku 1939 , sytuacja w polskiej placówce w Stanclewie zaczęła wyglądać dosyć niepokojąco . Rodzina Piotrowskich o czym donosił landrat reszelski nosiła się z zamiarem zabrania trojga swoich dzieci ze szkoły polskiej i przeniesienia ich do szkoły niemieckiej . Gdyby do tego doszło liczba dzieci z dziewięciu rozpoczynających zajęcia w czerwcu , spadłaby do sześciu, przy której nieuniknione byłoby zamknięcie szkoły . Mimo zabiegów ze strony niemieckiej Piotrowscy nie wycofali dzieci i szkoła mogła dalej istnieć .

W wyniku nasilenia się wrogich postaw w stosunku do dzieci polskich , często jedynym rozwiązaniem , aby uniknąć napaści było odprowadzanie ich do szkoły i z powrotem przez rodziców lub woźnego .
W miesiącach letnich 1939 roku w Stanclewie nasiliły się jeszcze bardziej wystąpienia antypolskie, które nie ustały już do wybuchu wojny . 22 sierpnia jako pierwsza została zlikwidowana biblioteka , następnie przedszkole . Szkoła polska w Stanclewie prowadzona była do samego wybuchu wojny . Małgorzata Kniwka , uczennica szkoły wspomina dokładnie 1 września 1939 roku, pamięta jak uczniowie ze szkoły niemieckiej krzyczeli , że wybuchła wojna . Nauczyciel Kokowski był zaskoczony tą informacją , dlatego po wysłuchaniu radia , płacząc, odprowadził wszystkie dzieci do domów .

01 września 1939 roku był ostatnim dniem działania polskiej placówki w Stanclewie .
Zaczęły się aresztowania czołowych organizatorów polskich i nauczycieli szkoły . Aresztowano Bronisława Chabowskiego nauczyciela ze Stanclewa , którego wkrótce potem zamordowano , Jana Lubomirskiego, Augusta Hahna oraz ostatniego nauczyciela ze Stanclewa Joachima Kokowskiego, w czasie wojny więziono w obozach koncentracyjnych . Część rodziców bojąc się uciekła do Polski jak np. Koenigsmann zabierając syna Pawła . Różę Koenigsmann wysiedlono do Królewca.

"W dniu 4 pażdziernika 1939 roku inspektorat szkolny w Olsztynie przesłał do wiadomości wszystkich BDO odpis pisma wystosowanego do wszystkich szkół polskich w Niemczech : ,,Stosownie do rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych zamknięte zostają do odwołania wszystkie polskie szkoły mniejszości narodowej . Wszystkie dzieci w wieku szkolnym należy przenieść do szkół niemieckich " .
" W pierwszych miesiącach wojny dzieci ze szkoły polskiej nie pobierały nauki . Dopiero w styczniu 1940 rodzice dostali nakaz posyłania dzieci do szkoły niemieckiej. Byli uczniowie szkoły polskiej zebrali się wówczas razem i stawili się w szkole niemieckiej . Do końca pobytu w szkole niemieckiej zawsze pamiętano , że chodzili najpierw do szkoły polskiej".

Znaczenie szkół na Warmii , jak również szkoły polskiej w Stanclewie, polegało głównie na samym fakcie jej istnienia . Oprócz książek i czasopism , szkoła stwarzała jedyną możliwość kontaktu ludności polskiej mieszkającej w Stanclewie i okolicach z językiem polskim , przekonywała o ważności walki nad zachowaniem własnej odrębności narodowej . Mimo ciągłych prób zastraszania , grożenia i szykan ze strony niemieckiej , nie zniechęciło to rodziców do posyłania dzieci do polskiej placówki . Dzięki temu mogła ona istnieć i stać się miejscem , które w czasie germanizacji konsekwentnie stawiało jej opór .

Warto wspomnieć , że szkoła polska w Stanclewie była jedyną szkołą w powiecie reszelskim . Do niedawna istniała w Stanclewie izba pamięci poświęcona szkole . Niestety dzisiaj , po tak ważnym elemencie walki o polskość , została tylko tablica pamiątkowa na elewacji domu , w którym się mieściła . Nie zachowały się niestety żadne wartościowe dokumenty z tej szkoły , zniszczone prawdopodobnie przez bojówki niemieckie po wybuchu wojny . Jedynym namacalnym dowodem jest budynek gdzie mieściła się szkoła oraz nieliczne , zachowane do dziś fotografie .

Tekst pisany kursywą zaczerpnięty z publikacji :
1."Biskupiec ,Z dziejów miasta i powiatu", Pojezierze , Olsztyn 1969
2.Koziełło- Poklewski Bohdan, Wrzesiński Wojciech " Szkolnictwo polskie na Warmii, Mazurach i Powiślu w latach 1918-1939" ,Pojezierze,Olsztyn 1980
3.Wrzesiński Wojciech "Ruch Polski na Warmii , Mazurach i Powiślu w latach 1920-1939",Instytut Zachodni,Poznań 1969
4.Marchwiński Roman, "Szkoły Polskie na Warmii 1929-1939,Przegląd Wspomnień",Pojezierze,Olsztyn 1970
5.Sukertowa-Biedrawina Emilia, "Metody walki hitlerowców z polskością na Mazurach i Warmii" Komunikaty Mazursko-Warmińskie,Olsztyn 1967 , nr 4/98 , str. 543
6."Gazeta Olsztyńska" , 1928-1939

Tekst&Foto: jm

Reklama

Tłumaczenia