Jesteś tu:Historia / Założenie miasta / Biskupiec - życie gospodarcze

Biskupiec - życie gospodarcze


Wstawiony przez admin 16 luty 2009

W większości miast warmińskich wkrótce po ich powstaniu rozwinął się handel i rzemiosło, natomiast w Biskupcu, położonym na krańcu biskupstwa, oddalonym od głównych szlaków komunikacyjnych, podstawę utrzymania mieszczan stanowiło rolnictwo. Blisko czterysta lat po założeniu miasta pruska komisja weryfikacyjna, dokonująca spisu zasobów biskupstwa, stwierdzała w 1772 roku, że i wówczas głównym źródłem utrzymania mieszczan Biskupieckich było rolnictwo. O ile jednak na Warmii gospodarka rolna stała na stosunkowo wysokim poziomie, o czym może świadczyć ustęp wspomnianego sprawozdania, że "tu w biskupstwie nie ma nic do ulepszania", o tyle w samym Biskupcu nie było pod tym względem najlepiej. Słabe gleby, "które z całego kraju są najgorsze, częściowo kamienie, częściowo piasek", pozwalały otrzymywać jedynie dwa ziarna z jednego. Natomiast Biskupiec bił na głowę inne miasta warmińskie pod względem pogłowia zwierząt domowych. Posiadał on tyle bydła co blisko czterokrotnie odeń większe Braniewo, a trzody chlewnej o sto sztuk więcej. Tak więc niedostatki w rzemiośle i handlu nadrabiali mieszczanie Biskupieccy rolnictwem. W 1774 roku było w Biskupcu: 180 koni, l źrebię, 98 wołów, 217 krów, 85 jałówek, 70 owiec, 333 świnie. Woły stanowiły podstawową siłę roboczą, były nieodzowne przy wszystkich pracach polowych. Krowy i konie hodowali wszyscy mieszczanie. Oczywiście, nie było mowy o hodowli w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Ludność była bezsilna w czasie bardzo częstych epidemii różnego rodzaju chorób zwierząt domowych. Na przykład w lipcu 1721 roku padła w Biskupcu większość bydła na skutek ukąszenia wściekłego psa. W rok później jakaś nieznana epidemia poczyniła znów wielkie szkody. Kolejne epidemie z lat 1804 i 1807 zdziesiątkowały bydło; z epidemii 1826 roku zdołano uratować jedynie trzydzieści sztuk, a z epidemii z 1842 roku zaledwie dwadzieścia pięć sztuk. Brak było wówczas weterynarzy. W czasie dwóch ostatnich epidemii leczeniem bydła zajmowali się "fizykus" okręgowy z Lidzbarka Warmińskiego i chirurg miejski z Biskupca.

Koniec XVIII wieku był okresem rozwoju rolnictwa w całych Prusach. Wojna interwencyjna z rewolucyjną Francją (1792-1795) uczyniła z Prus spichlerz walczącej Europy. Skorzystali na tym również i mieszczanie Biskupieccy. ale był to jedynie przebłysk dobrobytu. Lata 1807-1850 przyniosły klęski wojenne i w ich wyniku kryzys gospodarczy, który opanował cały kraj.
Klęska następowała po klęsce: wojna lat 1806-1807 i okupacja francuska, złe zbiory na skutek strasznej suszy w 1811 roku, przemarsze Wielkiej Armii w 1812 roku, wojna z lat 1813-1815.
Zaledwie podniesiono się z klęsk wojennych w dwudziestych latach XIX wieku wybuchł kryzys gospodarczy. Pomimo nieurodzaju w latach 1816, 1819, 1820, 1821, 1822, 1826 i 1827 ceny zboża spadały. Przyczyną tego było z jednej strony zamknięcie przez Anglię granic dla zboża z kontynentu europejskiego, z drugiej zaś napływ do Europy zachodniej taniego zboża rosyjskiego. W efekcie w Prusach korzec zboża kosztował 12 groszy, podczas gdy poprzednio cena jego wynosiła 60 groszy.
Jeżeli do tych klęsk doda się zniszczenia, jakie spowodowały pożary z 13 kwietnia 1824 i 11 stycznia 1825, będzie zrozumiała rozpaczliwa treść zapisków magistrackich z tego okresu: "Większość mieszkańców żywi się zielskiem i z trwogą oczekuje przyszłości", "Nie płaci się wynagrodzenia, pracuje się prawie za darmo, byle tylko nie zginąć z głodu", "By zachować życie, ludzie wyzbyli się wszystkiego, chodzą pół nago i leżą gorzej niż zwierzęta, w nędznych domach na słomie", "Wielu nie ma nawet koszuli i nosi porwane ubranie na nagim ciele", "Nędza jest tak wielka, że miasto ponosi koszty pogrzebów".

Do 1822 roku mieszczanie gospodarowali wspólnie. Obszar pod uprawę podzielony był na trzy pola wielkości trzydziestu czterech włók. Poszczególni mieszczanie użytkowali przypadające im kawałki ziemi na każdym polu. Stosowano trójpolówkę. Niedogodność tego rodzaju sposobu gospodarowania była oczywista. Nie było mowy o zwiększeniu hodowli, ponieważ nie było odpowiedniej ilości paszy. Nie było dróg dojazdowych do pól i dlatego wszyscy musieli w tym samym czasie wykonywać te same prace polowe. Gdy więc nadchodził czas siewu, ojcowie miasta naradzali się, kiedy należy przystąpić do orki, a kiedy do siewu. Przed żniwami znów wspólnie ustalano, kiedy należy wyjść w pole. Wszyscy musieli dostosować się do utartych zwyczajów, opornych karano. Nikt nie myślał o ulepszeniach i bardziej intensywnej gospodarce. Każdy starał się włożyć jak najmniej pracy. Na przykład gdy odbywało się wspólne wywożenie nawozu na pola, każdy unikał wyjeżdżania daleko od murów miejskich. W efekcie najlepiej nawożona była ziemia położona najbliżej miasta, a kawałki bardziej odległe leżały odłogiem i służyły za pastwiska. Każdy z mieszczan miał prawo wypasu bydła na tych ugorach, a także na ścierniskach i w lesie miejskim. Bydło wypasano wspólnie. Mieszczanie opłacali pastuchów, których obowiązkiem było pilnować koni, krów i świń w okresie od l maja do l listopada każdego roku.
Separacje przeprowadzone w latach dwudziestych i czterdziestych XIX wieku położyły kres dotychczasowym metodom gospodarowania. Obszar gminny podzielono na działki jednakowej wartości, ale nie jednakowej powierzchni, jeśli gleba była lepsza, to działka mniejsza i odwrotnie. Po podziale dokonanym przez specjalną komisję poszczególne działki były rozlosowane. Ich właściciele mogli teraz prowadzić samodzielną gospodarkę.
W czasie pierwszej separacji (1822-1826) podzielono ziemię użytkowaną dotychczas przez posiadaczy dwudziestu dziewięciu całych parcel, a więc wielko-mieszczan. Było to sześćdziesiąt włók ziemi ornej, leżącej w północnej części obszaru gminnego. W czasie drugiej separacji (1843-1845) podzielono obszar użytkowany przez małomieszczan - właścicieli pół parcel. Z separacji wyłączono las o obszarze 2884 mórg.
Ponieważ na skutek separacji zniknęły wspólne pastwiska, a więc stratę ponieśli najubożsi mieszkańcy miasta, budnicy, przyznano im 408 mórg pastwisk, położonych po obu stronach drogi wiodącej do Najdymowa. 31 maja 1846 obszar ten podzielono na sto dwie parcele. Ze 155 budników siedemdziesięciu dziewięciu wzięło ziemię pod uprawę. Za część, która w dalszym ciągu stanowiła pastwiska, płacili 60 talarów rocznego czynszu.
Po separacji dał się zauważyć rozwój rolnictwa. Wzięto pod uprawę dotychczasowe ugory, karczowano las, zaprowadzono płodozmian, zwiększono hodowlę bydła, przeprowadzono prace melioracyjne. Efektem tych działań były lepsze zbiory. Już w 1836 roku zarząd miejski stwierdził, że mieszczanie gospodarujący samodzielnie osiągają znacznie lepsze wyniki niż za czasów wspólnoty.

W okolicach Biskupca uprawiano bardzo dużo ziemniaków. Spowodowane to było rozwojem gorzelnictwa. Gorzelnie płaciły dobre ceny za ziemniaki, ale przeważnie zamiast pieniędzy dawały rolnikom wódkę.
W połowie XIX wieku powszechne stało się zjawisko sprzedawania ziemi przez mieszczan. Rozwój komunikacji i handlu przekształcał dotychczasowych rolników w kupców i karczmarzy (hotelarzy, oberżystów, restauratorów). W wyniku tego duże obszary ziemi znalazły się w ręku najbogatszych mieszczan, którzy potworzyli z nich folwarki podmiejskie. W ten sposób powstały: Adamowo, Januszewo. Zameczek, Łysek, Rozwady. Wsie te powstały na gruntach wchodzących kiedyś w skład obszaru miasta Biskupca.
Jedną z tradycyjnych upraw na Warmii był len. Ponieważ była to uprawa bardzo dochodowa, chłopi obsiewali większą część swoich gruntów lnem ze szkodą dla innych upraw, zwłaszcza zbóż. Dlatego też biskupi wydawali zarządzenia ustalające wielkość obszaru, jaki poszczególny rolnik mógł obsiać lnem. Ograniczenie to wprowadziła konstytucja biskupa Maurycego Ferbera z 1526 roku.

Jeszcze przed 1772 rokiem Warmia była głównym dostawcą lnu na południe od Bałtyku. Włókno i płótno lniane wysyłane było do Braniewa, a stąd do krajów europejskich. Poza tym wysyłano również surowiec lniany, którego odbiorcą była przede wszystkim Flandria. Szczególny rozwój przemysłu lnianego przypada na koniec XVIII i pierwszą połowę XIX wieku. W latach 1780-1790 w Rudnie, w pobliżu Biskupca postała wielka przędzalnia i tkalnia lnu.
W sprawozdaniu z 1783 roku znajduje się następujący ustęp: "Miasto Biskupiec liczy tysiąc czterysta dusz. Głównym źródłem utrzymania mieszczan jest, obok rolnictwa i rzemiosła, handel płótnem i włóknem lnianym, których w okresie dwóch targów na włókno i płótno (po osiem dni każdy) sprzedaje się ponad trzy tysiące sztuk". Sławne więc były Biskupieckie targi lniane, brali w nich udział przedstawiciele domów handlowych Królewca i Gdańska.

Szczytowy punkt handlu lnem przypadł tu na lata 1801-1805. Gdy jednak w latach 1806-1813 Napoleon zarządził blokadę Anglii, handel ten zaczął podupadać. W zapiskach magistrackich Biskupca pod datą 3 września 1809 znajduje się notatka tej treści: "Aż do 1807 roku mieszkańcy miasta zaliczali się do najszczęśliwszych na Warmii. ale już epidemia bydła w 1807 roku zachwiała ten dobrobyt... Obecny zaś upadek handlu lnem doprowadził do ruiny wielu mieszkańców, którzy się dotychczas z tego utrzymywali".
Około 1840 roku napływ tańszej nici bawełnianej z Anglii spowodował, że produkcja lnu stała się mało opłacalna. Wkrótce upadły targi lniane w Biskupcu, ale jeszcze przez prawie cały XIX wiek mieszkańcy okolicznych wsi dostarczali wytwarzane przez siebie płótno kupcom Biskupieckim, np. w 1840 roku w Biskupcu zajmowało się tym handlem osiemnastu kupców. Całkowity upadek produkcji lnu nastąpił dopiero po pierwszej wojnie światowej. Od tego czasu chłopi produkowali len jedynie na własne potrzeby.

Jak już wiadomo, rzemiosło nigdy nie doszło w Biskupcu do stanu rozkwitu. Istniały tu, oczywiście, cechy, nie miały one jednak decydującego wpływu na życie miasta. Cechy rządziły się na podstawie wewnętrznych statutów, obowiązujących ich członków od chwili rozpoczęcia nauki aż do śmierci.
Sukiennicy wymienieni zostali już w dokumencie lokacyjnym miasta; mieli płacić określony czynsz za korzystanie z kramów w ratuszu. Biskupiecki cech sukienników był dużo mniej liczebny niż w innych miastach na Warmii. Na przykład w 1773 roku przerobili oni zaledwie dwadzieścia kamieni wełny, z czego wyprodukowali sześć bel sukna wartości 6 talarów 60 groszy; w tym samym czasie sukiennicy braniewscy wytwarzali sto sześćdziesiąt, a bisztyneccy trzydzieści jeden bel sukna. W Biskupcu nie było nigdy folusza. W 1774 roku cech sukienników liczył zaledwie ośmiu mistrzów i ani jednego czeladnika i ucznia. W 1812 roku było zaledwie trzech sukienników w mieście, a w 1854 roku już tylko jeden. W tym czasie nie było już tu zresztą cechu sukienników, gdyż w 1849 roku sukiennicy utworzyli wspólny cech z powroźnikami, rymarzami i szklarzami.

Do najstarszych, najliczniejszych i najbogatszych należał cech szewski. Wymieniony był już w dokumencie lokacyjnym miasta. Statut cechowy otrzymał zapewne w XV wieku. Odnowił go biskup Szymon Rudnicki 24 października 1609. Na prośbę tego cechu 13 września 1580 biskup Marcin Kromer zarządził, że "każdy obcy szewc, który odwiedza jarmarki w Biskupcu i chce tu wystawić na sprzedaż swój towar, musi wpłacić do kasy cechu 10 szelągów placowego". Rada cechu dbała bowiem o to, by miejscowi rzemieślnicy nie byli narażeni na konkurencję ze strony obcych.
Zniesienie przymusu cechowego w 1811 roku było ciężkim ciosem dla rzemieślników zrzeszonych w cechach. Próbowali oni walczyć o swoje dotychczasowe prawa. Cech szewców w Biskupcu jeszcze w 1813 roku zwracał się do sądu miejskiego, by wydano zakaz sprzedaży towarów obcych na miejscowych jarmarkach i kiermaszach. Prośba ta została odrzucona. Sąd stwierdził, że posiadanie karty rzemieślniczej upoważnia jednocześnie do sprzedaży własnych wyrobów.

Jeszcze w XIX wieku cech liczył czterdziestu-pięćdziesięciu mistrzów szewskich i garbarskich. W 1860 roku było siedmiu mistrzów i dwóch czeladników garbarskich. Na skutek rozwoju produkcji fabrycznej garbarze i wielu szewców musiało opuścić miasto i przystąpić do pracy w fabrykach.
Kuśnierze otrzymali statut cechowy 30 sierpnia 1597. Stanowili oni jeden z zamożniejszych i liczniejszych cechów. Zamiłowanie ludzi tamtych czasów do wszelkiego rodzaju futer, służących zresztą nie tylko jako zabezpieczenie przed zimnem, ale przede wszystkim jako ozdoba i dowód zamożności, dawało kuśnierzom duże zarobki. Przeciwko zbytkowi w ubiorze wystąpił biskup Adam Grabowski w ordynacji gospodarczej z 1766 roku, która ustalała m. in., jaki ubiór przysługuje poszczególnym stanom.
Jeszcze w 1854 roku cech kuśnierzy liczył piętnastu mistrzów. Z czasem jednak, na skutek zaprzestania hodowli owiec, brak surowca spowodował upadek cechu. W 1934 roku istniał w Biskupcu jeden zakład kuśnierski.

Piekarze wymienieni zostali już w dokumencie lokacyjnym miasta. Nowy statut cechowy otrzymali 13 grudnia 1583 z rąk biskupa Kromera. Kramy piekarskie znajdowały się początkowo najprawdopodobniej na parterze ratusza. Z biskupich ksiąg rachunkowych wynika, że w 1627 roku było osiem, a w 1633 roku sześć kramów piekarskich. Gdy ratusz spłonął, kramy te, a także kramy szewców i rzemieślników, mieściły się w północno-zachodniej części rynku. Aż do 1850 roku było w Biskupcu pięciu do ośmiu piekarzy. W drugiej połowie XIX wieku liczba ich wzrosła do siedemnastu. W 1934 roku do cechu należało dziewięciu mistrzów.

Rzeźnicy wymienieni byli już w dokumencie lokacyjnym miasta. Nie wiadomo, kiedy otrzymali statut cechowy, ale wilkierz miejski z 1609 roku poświęcił im wiele miejsca. Przewidywał on, że "żadnemu rzeźnikowi nie wolno wystawiać na sprzedaż obcego mięsa, tzn. takiego, które nie pochodzi z jego uboju, pod karą 3 grzywien; ale tusze wieprzowe, wędzone boczki, sadło, łój, dziczyznę, gęsi, kaczki i kury i inne ptactwo może każdy sprzedawać". Na targu kramy rzeźnickie były ustawione w rzędzie obok siebie. Przedstawiciele cechu sprawdzali, czy jego członkowie nie biorą wygórowanych cen i czy dają rzetelną wagę. Geny mięsa i przetworów musiały być wypisane na specjalnej tablicy.
W 1772 roku cech płacił radzie czynsz w wysokości pół kamienia łoju rocznie. W mieście nie mogło być więcej niż trzech do czterech mistrzów. Dopiero po zniesieniu przymusu cechowego liczba ich wzrosła. W 1839 roku było w Biskupcu sześć masarni; w 1934 roku do cechu należało szesnastu mistrzów.

W 1854 roku istniały w Biskupcu następujące cechy: szewców - 38 członków, krawców - 32, stolarzy - 15, piekarzy - 17, kołodziejów - 12, kuśnierzy - 15, rzeźników - 12, garncarzy - 14, tokarzy - 2, bednarzy - 7, kowali - 22 oraz cech sukienników, powroźników i rymarzy - 12. O sytuacji gospodarczej rzemieślników pisał wówczas zarząd miejski do starosty: "W naszej miejscowości znajduje się stu siedemdziesięciu rzemieślników, z których tylko ośmiu zatrudnia czeladników. Pozostali sami zajmują się rzemiosłem (ze względu na brak popytu na wyroby) tylko w małym stopniu, a utrzymują się w znacznej mierze z zarobków, jakie daje un praca dniówkowa..."

Dnia l sierpnia 1933 wszystkie cechy zostały zlikwidowane, a w ich miejsce powstały związki powiatowe lub okręgowe.
W Biskupcu nie istniał właściwie osobny stan kupiecki, gdyż nie było tu warunków do jego powstania. Rzemieślnicy sami, bez pośrednictwa kupców, sprzedawali swoje wyroby. Prawo do handlu lnem, przędzą lnianą i zbożem mieli wielkomieszczanie. Zapewniał on im znaczne dochody. Jeszcze w 1808 roku z dwudziestu trzech całych parcel dwanaście korzystało z tego prawa. Ordynacja miejska z 1808 roku zniosła dotychczasowe przywileje wielkomieszczan.

W 1571 roku biskup Kromer nadał miastu prawo targowe. Targi miały się odbywać w każdy poniedziałek. Chłopi ze wsi Rzeck, Rukławki, Najdymowo i Pudląg oraz wsi miejskich Zabrodzia i Bukowej Góry musieli przywozić swe towary na targ do Biskupca.
Szczególne ożywienie w życie handlowe miasta wnosiły jarmarki. Nie obowiązywały wówczas żadne ograniczenia i zarówno rzemieślnicy miejscowi jak i obcy oferowali na nich swoje wyroby. Obcym jednak nie wolno było robić zakupów przed ukazaniem się na wieży ratusza specjalnej chorągwi, którą w lecie wywieszano o godzinie dziewiątej, a w zimie o dziesiątej rano. Ograniczenie to wprowadzono, by mieszkańcy miasta mogli zaopatrzyć się w pierwszej kolejności w potrzebne im towary.
Już w XVI wieku odbywały się w Biskupcu dwa jarmarki rocznie. 31 stycznia 1571 biskup Kromer przyznał miastu prawo do jarmarku "w poniedziałek po Matce Boskiej Gromnicznej" (2 lutego). W 1583 roku tenże biskup rozstrzygnął spór toczący się między Biskupcem a Jezioranami w sprawie terminu jarmarków jesiennych. Jarmark taki miał się odbywać w Biskupcu "w poniedziałek po Wszystkich Świętych" (l listopada), a w Jezioranach w osiem dni później.
Jeszcze w 1774 roku w Biskupcu odbywały się dwa jarmarki, sześć targów na bydło, cztery kiermasze, dwa targi na len i wyroby lniane. Tygodniowe targi odbywały się nadal w poniedziałki. Zarządzenie zarządu miejskiego z 12 lutego 1825 skasowało poniedziałkowe targi; odtąd odbywały się one w środy i soboty.

Źródło: "Biskupiec dzieje miasta i powiatu", Wyd. Pojezierze, Olsztyn - 1969 r.

Reklama

Tłumaczenia