Jesteś tu:Historia / Założenie miasta / Biskupiec - piwo i wódka

Biskupiec - piwo i wódka


Wstawiony przez admin 15 luty 2009

Biskupiec - piwo i wódka

W dawnych czasach warzenie piwa nie było zawodem, lecz przywilejem. W dokumencie lokacyjnym Biskupca posiadacze parcel i półparcel miejskich mieli zawarowane prawo warzenia i wyszynku piwa. Początkowo miasto liczyło łącznie pięćdziesiąt jeden parcel i półparcel, i chociaż później liczba ta uległa zmianie na skutek podziałów, prawo warzenia piwa pozostało niezmienione i było przywiązane tylko do jednej części podzielonej parceli. W 1772 roku z prawa tego korzystało trzydzieści dziewięć osób. Od 1784 roku mieszczanie mający prawo warzenia piwa zorganizowani byli w cechu browarników.

W dokumencie pruskiej komisji weryfikacyjnej z 1772 roku browar wymieniono jako budowlę publiczną. Stanowił on własność miasta; za użytkowanie go cech browarników płacił roczny czynsz w wysokości 2 marek. Do 1824 roku browar mieścił się przy rynku, później przeniesiono go do północnej części miasta. W 1858 roku kupiec Mateusz Kujawa wybudował dużą słodownię.

Początkowo okres warzenia piwa był ściśle ograniczony: od św. Bartłomieja (24 sierpnia) do św. Jakuba (l maja). W tym czasie upoważnieni do tego mieszczanie mogli warzyć piwo. Prawo warzenia piwa związane było z prawem wyszynku. W 1767 roku korzystały z tego trzydzieści dwa domy. Na domu, w którym można było dostać piwo, najczęściej przybijano nad drzwiami świerkową gałązkę, czasem specjalną tabliczkę. Przed przystąpieniem do wyszynku jeden z rajców sprawdzał jakość piwa. Jeśli nie ostało się próbie, wylewano je do rynsztoka. Wilkierz miejski z 1609 roku określał obowiązki browarników zajmujących się wyszynkiem: "Nikomu nie wolno sprzedawać piwa bez zawiadomienia rady pod groźbą 3 marek grzywny... Nie wolno nikomu obcemu piwa sporządzać do wyszynku pod groźbą 3 marek grzywny... Każdy powinien dawać dobrą miarę. Kto będzie się posługiwał fałszywą miarą, temu grozi kara 36 dobrych szelągów. Jeżeli komuś wydarzy się to trzykrotnie, zostanie mu odebrane prawo wyszynku na jeden rok i jeden dzień".

W okresie biskupim ani z tytułu warzenia, ani z tytułu wyszynku nie płacono żadnego podatku. Dopiero z chwilą przejścia Warmii pod panowanie pruskie mieszczanie Biskupieccy musieli płacić podatek od piwa.
Do XIX wieku wywóz wytwarzanego w mieście piwa do okolicznych wsi był mały (w 1773 roku wywieziono 59, a w 1774 roku 79 baryłek piwa), dopiero później wzrósł. Starosta reszelski w sprawozdaniu do rejencji z 26 czerwca 1832 pisał: "W okolicznych miastach znajdują s?ę browary o niewielkim znaczeniu. Z Biskupca wywozi się wiele piwa do sąsiednich miast." W 1839 roku były już w mieście trzy duże browary.
W drugiej połowie XIX wieku w browarnictwie nastąpił zastój, ponieważ piwo Biskupieckie nie było w stanie konkurować z gorszym ale tańszym piwem bawarskim, które zalewało rynki pruskie. Dopiero gdy w miejsce dotychczasowych browarów wybudowano browar produkujący na skalę przemysłową, piwo z Biskupca zdobyło sobie ponownie rynek większej części Prus.
Już w XVI wieku rozpoczęto produkcję wódki, początkowo ze zboża, a następnie z ziemniaków. Każdy z mieszczan, który chciał pędzić wódkę, musiał wpłacić do kasy komornictwa podatek w wysokości l grzywny. Wódka stanowiła poważną konkurencję dla piwa. Była ona napojem najuboższych mieszkańców. Nadużywanie jej doprowadzało do nędzy całe rodziny. W zapiskach miejskich pod datą 3 września 1809 znajduje się taka uwaga: "Znaczną część winy za panującą w naszym mieście nędzę należy przypisać pijaństwu szerzącemu się wśród mieszkańców". Jakie szkody społeczne .czyniło nadużywanie wódki, świadczy zapisek z grudnia 1841 roku: "Panuje u nas powszechna bieda, a to spowodowane jest przede wszystkim nadużywaniem wódki. Pijaństwo rozpanoszyło się nie tylko wśród mężczyzn, ale nawet wśród kobiet i zachodzi obawa, że rozszerzy się również na dzieci, jeżeli się temu ostro nie przeciwstawi. W większości niezamożnych rodzin robotniczych dotychczasową zupę grochową czy mączną podawaną na śniadanie zastąpiła wódka i kawałek chleba. Czeladnicy, uczniowie i dzieci biorą udział w tego rodzaju posiłku i w ten sposób ziarno nałogu zasadzone zostaje już w najmłodszych latach. Jeżeli jednak sprawdzimy dokładnie, dlaczego wódka zastąpiła inne pożyteczne potrawy, to okaże się, że jest ona najtańszym posiłkiem, bo kwarta wódki kosztuje 3 grosze 7 fenigów, a niektóre szynkownie sprzedają nawet za 2 grosze 8 fenigów".
Powszechnemu pijaństwu przeciwstawiało się duchowieństwo organizując między innymi towarzystwa wstrzemięźliwości. Towarzystwa te posiadały statut p.n. "Statut Towarzystwa Wstrzemięźliwości od napojów palonych w decyzji warmińskiej", wydany w Braniewie, nakładem Drukarni Warmińskiej. Członkowie towarzystwa musieli składać przed ołtarzem uroczysty ślub najpierw na rok, potem na całe życie, że wyrzekają się wódki. Złożenie takiego ślubu poprzedzał okres próby, do którego zobowiązywali się podpisem. Biskupi warmińscy poświęcali walce z pijaństwem listy pasterskie. Listy takie wydali m. in. biskup Filip Krementz "O pijaństwie i o poście" w 1880 roku i biskup Andrzej Thiel "O bractwie wstrzemięźliwości i o poście" w 1890 roku. Szczególną aktywność w tym zakresie przejawił ks. Walenty Tołksdorf, długoletni proboszcz barczewski, założyciel bractwa wstrzemięźliwości w Olsztynie. Dla tego bractwa układał on i wydawał po polsku pieśni; w 1849 roku ukazała się "Druga pieśń dla członków bractwa wstrzemięźliwości olsztyńskiego powiatu", a w 1895 roku "Dwie pieśni dla członków bractwa wstrzemięźliwości olsztyńskiego powiatu".

Źródło: "Biskupiec dzieje miasta i powiatu", Wyd. Pojezierze, Olsztyn - 1969 r.

Reklama

Tłumaczenia