|
09.02.2008
Poruszają się po mieście skacząc i robiąc salta
W tym sporcie nie chodzi o rywalizację, ale o doskonalenie siebie, swoich umiejętności i możliwości swojego ciała - tak o uprawianiu freerunningu mówią młodzi ludzie z Biskupca. W mieście jest już ich około trzydziestu.
Są młodzi i pełni pasji. Mają od 10 do 19 lat i potrafią w tak efektowny sposób poruszać się po mieście, że dech zapiera w piersiach. Pokonują murki i inne naturalne przeszkody w mieście, robiąc przy tym nieprawdopodobne salta w powietrzu tyłem, bokiem, czy obroty o trzysta sześćdziesiąt stopni. Mowa o grupie freerunnerów z Biskupca. Kola, Igi, Swaizee i Kuma - to ksywki młodych miłośników sportu ekstremalnego, z którymi udało nam się porozmawiać.
Trudno się z tego wymiksować
Freerunning to sport ekstremalny, który wywodzi się z Parkour i polega na poruszaniu się po mieście przy wykorzystaniu, jak najbardziej efektownych i trudnych tricków oraz kombinacji.
- Zaczęło się ponad dwa lata temu, gdy obejrzałem film "13 dzielnica", w którym występował David Bell - mówi Patryk Tomaszewicz (Swaizee), który jest prekursorem freerunningu w mieście. - Zaczęliśmy skakać z bratem ciotecznym. Początki na podwórku były trudne, bo umiejętności mieliśmy niewielkie. Jednak powoli doskonaliliśmy się.
Do braci zaczęli dołączać kolejni młodzi ludzie.
- W tej chwili w Biskupcu skacze około 30 osób - mówi Mateusz Kolasiński (Kola). - Założyliśmy nawet swoją grupę Dirty Runners. Coraz młodsi podpatrują nas na treningach i próbują skakać. Pilnujemy ich, żeby nie zrobili sobie nie złego.
Biskupieccy freerunnerzy to głównie uczniowie miejscowego gimnazjum, ogólniaka i zawodówki.
- Tak naprawdę od dziecka próbujemy sił w sportach ekstremalnych - wyjaśnia lgor Kalinowski (Igi). - Były rolki, deski, ale największe doznania i adrenalinę daje nam freerunning. To jest jak narkotyk. Jak się człowiek wkręci, to trudno się z tego wymiksować.
Rodzice stękali na początku
Jak zapewniają miłośnicy ekstremalnego sportu, jest on dość tanią pasją.
- Nie trzeba ładować tutaj kasy w sprzęt - wyjaśnia Adam Kumiński (Kuma). - Najważniejsze są dobre buty i ewentualnie rękawiczki.
Co ich pociąga w tym ryzykownym hobby? - Uprawiając freerunning czujemy się wolni - odpowiada Kola. - W tym sporcie nie chodzi o rywalizację, ale o doskonalenie siebie, swoich umiejętności i możliwości swojego ciała.
Miłośników freerunningu można najczęściej spotkać na terenie byłej jednostki wojskowej, gdzie trenują swoje powietrzne ewolucje. - Dobre miejscówki i murki są też na terenie Zespołu Szkół i na szpitalu - mówi Kola.
Biskupieccy freerunnerzy w tygodniu trenują, a w weekend zbierają się większą grupą, żeby wspólnie poskakać.
- Ludzie dość dziwnie się na nas patrzą, bo mają nas za wandali czy chuliganów, a to całkowicie błędne podejście
- mówi Swaizee.
Jak każdy sport ekstremalny freerunning to hobby dość ryzykowne i narażające na kontuzje. - Zdarzają się zdarcia naskórka, ale jakoś da się żyć
- śmieje się Kola. - Rodzice na początku stękali na to co robimy, ale teraz wolą żebyśmy byli czymś zajęci, niż siedzieli przed telewizorem czy komputerem.
Grupa z Biskupca chciałaby pokazać swoje umiejętności publiczności. Chłopaki liczą, że może ktoś pomoże im zorganizować taki pokaz.
- Jeśli ktoś chce dowiedzieć się czegoś więcej o tym sporcie, to zapraszamy na naszą .stronę www.dirtyrunners.yoyo.pl - zachęca Kola.
- Jesteśmy otwarci na nowych ludzi.
Jacek Niedźwiecki
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
09.02.2008
Mikołaj zapomniał, gdzie są prezenty
BISKUPIEC. Ponad sto osób z ośrodka rehabilitacyjno-edukacyjno-wychowawczego przy ulicy Gdańskiej bawiło się w poniedziałek w Biskupieckim Domu Kultury na balu karnawałowym z Mikołajem i prezentami. Zabawa była przednia, do czego przyczynił się didżej i prowadzący imprezę Mikołaj, który zapraszał wszystkich na parkiet do tańca.
- Młodsze dzieci przyszły na bal z rodzicami, a starsza, sprawniejsza młodzież bawi się sama - mówiła Jadwiga Marzjan, szefowa biskupieckiego oddziału Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym. - Takie bale organizujemy co roku. Rodzice byli zadowoleni z przebiegu imprezy.
- Jest super! Zresztą jak co roku - mówiła Grażyna Wiesiołek. - Dostaliśmy smaczny poczęstunek i teraz czekamy cierpliwie na prezenty.
Jak się okazało Mikołaj na chwilę... zagubił prezenty.
- Mam specjalne sejfy na prezenty i zapomniałem, w którym sejfie są schowane - śmiał się Mikołaj. - Mam nadzieję, że już niedługo mi się przypomni i elfy dowiozą mi prezenty dla dzieci.
Na szczęście po krótkiej chwili Mikołajowi wróciła pamięć i dzieci zostały obdarowane prezentami.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
09.02.2008
Chcą jak najszybciej wybudować mieszkania
BISKUPIEC. Firma remontowo-budowlana z Biskupca, która wygrała przetarg na adaptację budynku dawnego sztabu wojskowego przy Alei Broni na mieszkania, wzięła się ostro do roboty. W budynku sztabu trwają już prace budowlane. - Rozpoczęliśmy modernizację budynku, bo mamy sprzyjające warunki pogodowe - mówi kierownik budowy. - W tej chwili burzymy ścianki działowe na parterze i na pierwszym piętrze, zrywamy stare podłogi i stawiamy nowe przewody wentylacyjne. W zależności od dnia, na budowie pracuje od 20 do 30 osób. Budowlańcy muszą się spieszyć, bo termin zakończenia modernizacji budynku sztabu na mieszkania mija z końcem sierpnia. Pierwsi lokatorzy mają się wprowadzić do nowych mieszkań w październiku. Remont budynku i jego adaptacja na 59 mieszkań będzie kosztować około 4 milionów złotych. Co ciekawe, tylko połowa mieszkań w budynku sztabu będzie przeznaczona pod zasiedlenie przez gminę. Druga połowa pójdzie na sprzedaż. Władze Biskupca tłumaczą swoją decyzję tym, że gmina musi mieć pieniądze na sfinansowanie tej inwestycji. Mieszkania komunalne będą oddane "pod klucz" a mieszkania na sprzedaż w tzw. stanie deweloperskim. Powierzchnia mieszkań będzie się wahać od 35-metrowych kawalerek do 55 -metrowych mieszkań trzypokojowych. Najwięcej będzie jednak mieszkań dwupokojowych (45-50 metrów). We wszystkich mieszkaniach będą pokoje z aneksami kuchennymi i osobne liczniki ciepła.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
09.02.2008
Najlepszy polski sołtys kończy pracę, bo chce odpocząć
BIISOWO. Po dziewięciu latach pełnienia funkcji sołtysa Biesowa Janusz Radziszewski zrezygnował ze stanowiska. W związku z jego decyzją na 12 lutego wyznaczono termin spotkania wyborczego w Biesowie, w czasie którego dojdzie do wyboru nowego sołtysa Biesowa. - Postanowiłem odejść, bo chcę więcej czasu poświęcić rodzinie - mówi Janusz Radziszewski. - Chcę też już wreszcie trochę odpocząć. Przez dziewięć lat trochę się napracowałem. Warto przypomnieć, że to właśnie za kadencji Janusza Radziszewskiego Biesowo bardzo wypiękniało. Wieś wygrała konkurs wojewódzki na najpiękniejszą i najbardziej zadbaną wieś w regionie. Z kolei w ubiegłym roku Biesowo uplasowało się na drugiej pozycji w całym województwie.
Sołtys Radziszewski za swoją pracę i zaangażowanie w sprawy wsi został nawet wybrany sołtysem roku w Polsce. - Oprócz tych osiągnięć, które tak naprawdę były możliwe dzięki naszym wspaniałym mieszkańcom udało się też zorganizować kilka innych rzeczy - mówi Janusz Radziszewski. - Mam tu na myśli m.in. Warmińską Ucztę Pierogową, która po raz pierwszy odbyła się w ubiegłym roku, czy doroczne plenery rzeźbiarskie w Biesowie. Janusz Radziszewski liczy, że teraz stery władzy w Biesowie przejmie jakaś młoda i energiczna osoba. Spotkanie wyborcze odbędzie się o godz. 18 w wiejskiej świetlicy w Biesowie.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
09.02.2008
W karnawale "Trójka" bawi się wspaniale
W Szkole Podstawowej nr 3 w Biskupcu odbył się bal karnawałowy dla dzieci. Pomysłowa dekoracja, zaprzyjaźniony zespól muzyczny, pokazy taneczne dzieci z Olimpijskiej Szkółki Tańca Felski-Wasilewska oraz zabawy muzyczno-taneczne prowadzących nauczycieli całkowicie potwierdzają hasło przewodnie tegorocznej zabawy: W karnawale trójka bawi się wspaniale!
Wspaniale bawiły się nie tylko dzieci, bo tego samego dnia o godzinie 19.00 w restauracji Stara Kaflarnia odbył się bal karnawałowy dla dorosłych. Podczas balu przeprowadzona została loteria fantowa i aukcja zgromadzonych prac plastycznych dzieci, p. Kotyni i rękodzieła rodziców i nauczycieli. Zgromadzona kwota około 7 200 zł. zostanie przeznaczona na zakup szafek ubraniowych dla dzieci.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
06.05.2007
Wandalizm nie zna granic !
W Biskupcu coraz częściej dochodzi do aktów wandalizmu. Powyginane znaki drogowe, pływające pojemniki na śmieci w rzece Dymer, czy nawet powyrywane płyty chodnikowe ułożone na drodze - to obrazki jakie można ujrzeć w niedzielny poranek. W ostatnią sobotę tuż przy Zespole Szkół w Biskupcu nieznani sprawcy wrzucili do rzeki wypełniony śmieciami duży kontener śmieciowy.
11.04.2007
BISKUPIEC. Tragiczny stan jeziora Kraks
Jak promuje się Biskupiec
"Perełka miasta Biskupiec" - jeszcze niedawno można było zobaczyć takie hasła w folderach promocyjnych, jak
i lokalnych mediach. Dziś "Perełka" przeobraziła się w wielki śmietnik i ekologiczną bombę, do której
sprowadzono jezioro poprzez nie do końca przemyślane decyzje władz miasta. Kolejne kadencje są wciąż bezradne.
Resztki konstrukcji PRL-owskich ławek, brak koszy na śmieci, oświetlenia, jak również podmokła i bagnista droga wokół jeziora Kraks odstrasza zarówno mieszkańców i turystów do odwiedzania tego miejsca. Zamiast pięknie zagospodarowanego terenu naszym oczom ukażą się sterty plastikowych i szklanych butelek. Niestety niezdołano sprzątnąc nieczystości w ciagu kilku tygodni.
11.04.2007
Jak ciasno to do lasu
W mieście szykuje się prawdziwa batalia o przyszły wygląd reprezentacyjnego placu Wolności i centrum miasta. Plan zabudowy zakłada budowę kamienic w miejsce Pomnika Wdzięczności i zieleńca na placu Wolności.
Po nieudanej próbie w ubiegłym roku, władze miasta po raz drugi wyłożyły do publicznego wglądu plan historycznej zabudowy centrum miasta.
- Na placu Wolności i 20-tu uliczkach wokół niego przewiduje się odbudowę starego miasta, w tym budowę około 50-ciu nowych kamienic - mówi o głównych założeniach planu Marek Domin, pełnomocnik ds. inwestycji i rozwoju w Urzędzie Miasta w Biskupcu. - Projekt planu jest uzgodniony z konserwatorem zabytków i do 1 maja można zgłaszać do niego swoje opinie, wnioski oraz zastrzeżenia.
Najbardziej kontrowersyjny punkt planu to zabudowa samego placu Wolności. W miejsce zieleńców i Pomnika Wdzięczności mają stanąć trzy 12-metrowe kamienice (tak było przed wojną). Jednak idea zabudowy placu Wolności ma liczne grono przeciwników, także wśród pracowników UM. - Plac Wolności po zabudowaniu straci swój urok, zrobi się tu duszno i ciasno przestrzennie - mówi anonimowo jeden z pracowników. - Jeśli ktoś chce przestrzeni, niech jedzie do lasu lub nad jezioro - odpowiada Marek Domin.
Władze miasta na 12 kwietnia, na godz. 12 w sali sesyjnej ratusza zaplanowały publiczną dyskusję w tej sprawie.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
10.01.2007
XV Finał WOŚP w Biskupcu - Foto Galeria
Foto: ELFOTO
BISKUPIEC. Skończył się remont drogi do granicy
Most na długie lata
Po blisko dwóch miesiącach zakończyła się przebudowa mostu na rzece Dymer
przy ul. Armii Krajowej w Biskupcu. Most znajduje się na drodze krajowej nr
57, która prowadzi m.in. w kierunku przejścia granicznego w Bezledach. Z
końcem robót budowlanych skończyły się też utrudnienia dla kierowców (na
czas remontu ruch po moście odbywał się wahadłowo, a kierowała nim
sygnalizacja).
- Wreszcie mamy koniec korków w mieście - mówi ze śmiechem Małgorzata
Szczęsna z Borków Wielkich. -To były pierwsze tak duże korki, odkąd
pamiętam. Czasami ciągnęły się aż
do ronda. Gołym okiem widać, że most jest lepszy i bezpieczniejszy. Co
ważne, jego nośność z 15 ton wzrosła do 50. Jakie prace wykonali drogowcy?
Stary tzw. ustrój nośny i konstrukcja mostu zostały rozebrane i zmienione.
Częściowo skute zostały przyczółki, pomiędzy które wpuszczony został okrągły
przepust (Multiplate G12) o średnicy 4 metrów. To na nim opiera się most.
Blacha, z której wykonana jest rura przepustowa, ma grubość 5,5 mm. Cała
konstrukcja przepustu została przywieziona ze Szwecji. Drogowcy przy okazji
pogłębili też rzekę, uregulowali jej bieg, a także wzmocnili
i usypali skarpy. Inwestorem całej przebudowy była Generalna Dyrekcja Dróg
Krajowych i Autostrad. Wykonawcą była sopocka spotka
Most. Całkowity koszt przebudowy wyniósł 1,5 mln zł.
Jacek Niedźwiecki
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
Były naruszenia wyborcze
Kilkakrotnie pisaliśmy o nieprawidłowościach w trakcie wyborów
samorządowych, jakich miał się dopuścić zwycięski komitet wyborczy Polskiego
Stronnictwa Ludowego w Biskupcu. Protest wyborczy, który złożył jeden z
komitetów, właśnie został rozpatrzony przez Sąd Okręgowy w Olsztynie.
Były ewidentne naruszenia i nieprawidłowości, ale nie miały one takiej wagi,
która wpłynęłaby na wynik wyborczy - mówi Waldemar Pałka, rzecznik Sądu
Okręgowego w Olsztynie. Tym samym wynik wyborów jest ważny.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
WĘGÓJ
Umiemy więcej
„Nasze głowy i ręce umieją już więcej"- to tytuł projektu i wystawy
zorganizowanej między 11 a 16 grudnia w Społecznej Szkole Podstawowej w
Węgoju. Do wystawy dzieci przygotowywały się od początku listopada. Zajęcia,
w których wzięto udział 60 dzieci, prowadziła nauczycielka Dorota Rojewska
oraz Odetta Ostapczuk i Ewa Różańska - specjalistki w dziedzinie terapii
zajęciowej. Prace zostały wyeksponowane w sali lekcyjnej, która na tydzień
zamieniła się w prawdziwą galerię. Ekspozycję obejrzeli rodzice oraz
mieszkańcy wsi, którzy bardzo wysoko ocenili nabyte przez dzieci
umiejętności. Wykonane przez dzieci prace Święty Mikołaj zaniesie bliskim
pod choinkę.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
BISKUPIEC
Sekretarz odwołana
Na ostatniej sesji na wniosek burmistrz Elżbiety Samorajczyk Rada Miejska
podjęła uchwałę w sprawie odwołania z funkcji Marii Szarek, sekretarza
miasta. - Po prostu chciałam tutaj zmian - wyjaśnia lakonicznie Elżbieta
Samorajczyk, nie podając konkretnych powodów wysunięcia wniosku o odwołanie.
Na nowego sekretarza miasta powołana została Zofia Wielgus, pracownica
Urzędu Miasta z 24-let-nim stażem. Pani Zofia pracowała dotychczas w komórce
gospodarczej, zajmowała się wydawaniem koncesji. Jak się dowiedzieliśmy, to
nie koniec zmian kadrowych, jakie zamierza przeprowadzić Elżbieta
Samorajczyk. O szczegółach napiszemy w przyszłym tygodniu.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
BISKUPIEC. Ustalenia w sprawie dalszych losów Tęczy
Biskupiec
O klubie zdecydują na walnym
Za niespełna miesiąc odbędzie się walne zgromadzenie sprawozdawczo-wyborcze
członków klubu Tęcza Biskupiec - to ustalenia, jakie zapadły na
poniedziałkowym spotkaniu u burmistrza miasta. W spotkaniu oprócz Elżbiety
Samorajczyk wzięli udział Andrzej Korkuć, obecny prezes klubu, oraz kilku
członków zarządu. O czarnych chmurach zbierających się nad klubem pisaliśmy
w ubiegłym tygodniu. Przypomnijmy, że wszyscy trenerzy, dwudziestu
zawodników drużyny seniorów i trzech członków zarządu klubu zrezygnowało z
pracy lub gry w klubie. Jednym z powodów tych kroków był brak zaufania do
prezesa klubu. Andrzej Korkuć zdecydowanie odpierał wszystkie zarzuty.
- Spotkanie przebiegało w spokojnej atmosferze - mówi Elżbieta Samorajczyk,
burmistrz Biskupca. - Ustaliliśmy wspólnie, że 19 stycznia o godź. 17
odbędzie się walne zgromadzenie członków klubu i wybory nowego prezesa oraz
zarządu. Trzeba w czasie przerwy zimowej uregulować sytuację w klubie, żeby
seniorzy i juniorzy mogli spokojnie przygotowywać się do rundy wiosennej.
Andrzej Korkuć zapewnia, że nie będzie kandydował na prezesa Tęczy, ale mówi
jednocześnie o pewnym niedosycie. - Mam niedosyt, bo uważam, że cała forma
zorganizowania tego walnego jest niewłaściwa - mówi Korkuć. - Uważam, że
głównym motywem zamieszania w klubie było zwolnienie z funkcji trenera
Ciechackiego, a całą sprawę rozdmuchał pan Całpiński. Tymczasem do naszej
redakcji dzwonią przedstawiciele kibiców Tęczy. - Bzdurą jest zwalanie winy
na obecnego prezesa - uważa Andrzej Bemacki, kibic i były piłkarz Tęczy.
--Naprawdę dobrze prowadził klub.
Jacek Niedźwiecki
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
BORKI WIELKIE. Zabiedzony bocian nie odleciał do ciepłych
krajów
Osowiały gość
Mieszkańcy Borków Wielkich mają u siebie nietypowego gościa. Do ciepłych
krajów nie odleciał bocian biały, który samotnie krąży po polach. - Jego
stan jest zły, trzeba go odłowić - apeluje dyrektorka szkoły.
Wcześniej ten bocian stal na rozlewiskach, które są oddalone o jakieś 3 km
od Borków Wielkich, ale chyba z zimna i braku pokarmu przeszedł na pola w
pobliżu jednego z gospodarstw - mówi Małgorzata Szczęsna, dyrektorka Szkoły
Podstawowej w Borkach Wielkich.
Nietypowego gościa, który, tak jak jego kuzyni, powinien już dawno być w
cieplejszych klimatach, zauważyliśmy kilkadziesiąt metrów od gospodarstwa.
Przechadzał się powoli po podmokłej łące, co chwila zginając się w kierunku
ziemi w poszukiwaniu pokarmu.
- Jego kondycja jest zła - mówi Małgorzata Szczęsna. - Stoi laki
nastroszony, zabiedzony i osowiały. Chyba już czas, żeby go odłowić.
Powody nie są znane
Marian Szymkiewicz, ornitolog z olsztyńskiego Muzeum Przyrody mówi, że
odłowienie bociana nie będzie najłatwiejszą sprawą.
- Wymaga dużych nakładów sił, ludzi i sprzętu - mówi Szymkiewicz. - Poza tym
lepiej trochę poczekać, aż zrobi się zimniej i pojawi się pokrywa śnieżna.
Wtedy bociek powinien podejść po pokarm na podwórze gospodarstw, więc
złapanie go będzie łatwiejsze.
Jak mówi Szymkiewicz, w ostatnich łatach coraz częściej notuje się przypadki
pozostawania bocianów na zimę w Polsce. Część z nich to ptaki trzymane na
jakimś etapie swojego życia przez ludzi - uważa Szymkiewicz. - Powody, dla
których pozostałe bociany nie odlatują, nie są znane. Bociany z reguły
odlatują do cieplejszego klimatu w sierpniu lub nawet do połowy września.
Odłowienie bociana jest koniecznością, bo... - ...jest to ptak pod ochroną,
a poza tym nie słyszałem u nas o przezimowaniu bociana na wolności i bez
pomocy ludzi - wyjaśnia Szymkiewicz.
Znajdzie się miejsce
Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody, od nas dowiedziała się o
samotnym bocianie w Borkach Wielkich. - Na razie zachowajmy spokój - mówi
Mellin. - Póki ptak potrafi znaleźć pożywienie, trzeba go zostawić.
Jednocześnie wojewódzki konserwator przyrody zapewnia, że na okres
przezimowania jest w stanie zabezpieczyć bocianowi miej-
sce w specjalnym ośrodku dla ptaków. - Mamy już pięć bocianów w ośrodku w
Bukwałdzie, więc na pewno znajdzie się tam miejsce dla bociana z Botków
Wielkich - mówi konserwator. Maria Mellin liczy, że gdy się ochłodzi, to
może ludzie złapią ptaka. - Jeśli to się nie uda, to na miejsce wyślemy
ornitologów, tak jak to robimy w podobnych przypadkach.
Jacek Niedźwiecki
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
BISKUPIEC. Anna i Marek Domin
ufundowali ołtarz
Prezent dla kościoła i parafian
Ponad 60 lat po wojnie wreszcie główny ołtarz wrócił na swoje miejsce -
cieszy się ksiądz Wiesław Badura, proboszcz parafii i kościoła św. Jana
Chrzciciela w Biskupcu. -To historyczna chwila. Jestem szczęśliwy, bo to
było moje pragnienie od kilkunastu lat. żeby kościół wreszcie nabrał
wyglądu.
Historyczna chwila stała się możliwa dzięki Annie i Markowi Dominom, którzy
ufundowali ołtarz.
-To idealna kopia przedwojennego, pierwotnego ołtarza, którą na podstawie
zdjęć wykonali fachowcy z pracowni w Oświęcimiu - mówi Marek Domin.
Pierwotny ołtarz niestety został zniszczony w czasie II wojny światowej w
trakcie nalotów. Po wojnie w kościele stał ołtarz wypożyczony z Reszla.
Niestety, spłonął w 1974 roku - Teraz wreszcie mamy powrót do starego
wyglądu - mówi ksiądz Badura.
Ołtarz bardzo podoba się również parafianom. - Robi imponujące wrażenie,
jest piękny - uważa Alina Manek. - Dzięki niemu w kościele jest całkowicie
inaczej. Aż chce się wejść - dodaje Janina Gałązka. Marek Domin nie chciał
zdradzić, ile kosztowało ufundowanie ołtarza. Stwierdził jedynie, że za te
pieniądze można kupić bardzo dobry samochód.
Jacek Niedźwiecki
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
BIESOWO
Nowe chodniki we wsi
Około350 metrów nowych, równych chodników przybyto w najpiękniejszej wsi
województwa, czyli w Biesowie. - Jesteśmy bardzo zadowoleni - cieszy się
Janusz Radziszewski, sołtys Biesowa. - Dzięki temu prawie na całej długości
wsi będziemy mieli prosty chodnik.
Pierwszy z chodników o długości około 200 metrów został położony przy drodze
powiatowej wiodącej z Biesowa do Biesówka.
- Chodnik sfinansowało olsztyńskie starostwo - mówi Radziszewski. - Chodnik
ma odpływy, a na jego końcu będzie się znajdował separator, w którym będzie
się oczyszczać burzówka.
Drugi fragment nowego chodnika, o długości około 150 metrów, ciągnie się od
bramy wjazdowej do kościoła w kierunku skrzyżowania na Biesówko. Ten chodnik
wykonuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
- Wcześniej nie było go w planie, ale dzięki dobrej współpracy z
drogomistrzem i szefami GDDKiA udało się go włączyć do inwestycji
polegającej na przebudowie drogi nr 57 - mówi Radziszewski.
Fen drugi chodnik ma być skończony w przyszłym tygodniu.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
BISKUPIEC. Rozmowa z Elżbietą Samorajczyk, nowym burmistrzem
Sama chwyci stery
O basenie miejskim, przyspieszeniu, mieszkaniach, rozwoju wsi i
zatrudnieniu ustępującego burmistrza rozmawiamy z Elżbietą Samorajczyk,
nowym burmistrzem Biskupca.
- Jaka będzie Pani pierwsza decyzja jako burmistrza Biskupca?
- Jeszcze nie chciałabym o tym mówić, bo to dla mnie nowa praca i nowe
wyzwanie. Poza tym jeszcze nie jestem oficjalnie burmistrzem. Muszę się
zapoznać bliżej z pracą urzędu. Pierwszych decyzji można się spodziewać w
grudniu, po pierwszej, merytorycznej sesji.
- Czy spodziewała się Pani zwycięstwa w pierwszej turze?
- Może to zabrzmi nieskromnie, ale tak. Moja pewność wynikała z sygnałów,
jakie płynęły do mnie od ludzi z całej gminy. Niezmiernie się cieszę, że się
udało.
- Proszę wymienić najważniejsze rzeczy, które chce Pani zrealizować podczas
swojej kadencji?
- Po pierwsze, chcę wybudować basen, bo czekają na to mieszkańcy Biskupca i
całej gminy. Gotowy jest już projekt tej inwestycji, wartej około 8,5 mln zł
i współfinansowanej przez Unię Europejską. Teraz czekamy tylko na ogłoszenie
konkursu przez Urząd Marszałkowski. Basen powstanie na terenie byłej
jednostki wojskowej, obok sali gimnastycznej. Kolejna sprawa to budowa sal
gimnastycznych przy szkołach wiejskich w Kobułtach i Czerwonce oraz budowa
dróg i chodników na ul. Plażowej i w jej okolicach, a także na osiedlu
40-lecia razem z ulicami Harcerską i Wojewódzką. Chcę doprowadzić do
zagospodarowania jeziora Kraksy i Dadaj. Natomiast problem mieszkaniowy
częściowo rozwiąże adaptacja budynku sztabu w byłej jednostce wojskowej.
Powstanie tam 60 mieszkań. Chcę przyspieszyć tempo rozwoju miasta i gminy.
- Co ma Pani do zaoferowania dla wsi?
- Na początku przyszłego roku, po wyborach na sołtysów, wspólnie z
mieszkańcami wsi opracujemy hierarchię potrzeb, czyli to, co chcą, żeby było
zrealizowane w ich miejscowościach. Chodzi m.in. o boiska sportowe,
świetlice wiejskie oraz chodniki i drogi. Do realizacji tych celów chcę
zaktywizować środowiska wiejskie.
- Jaką rolę i stanowisko w Urzędzie Miasta będzie pełnił Marek Domin,
odchodzący burmistrz?
- Tak jak mówiłam na wszystkich przedwyborczych spotkaniach, Marek Domin
zostanie pełnomocnikiem ds. inwestycji i rozwoju gminy. Pokazał przez cztery
lata, że można ściągać środki unijne, rozwijać miasto i wyciągnąć je z
marazmu. Chcę kontynuować jego pracę.
- Czy nie obawia się Pani, że będzie postrzegana jako osoba niesamodzielna
lub sterowana z tylnego siedzenia?
- Nie boję się tego. Jestem zdecydowana, konsekwentna, pracowita i jeśli
ktoś ma takie zarzuty, to jestem przekonana, że one ustąpią po pewnym
czasie. Nikt mną nie sterował, gdy szefowałam gimnazjum w Biskupcu.
- Jak Pani skomentuje fakt, że policja wyjaśnia, czy w Biskupcu doszło do
nieprawidłowości w czasie wyborów?
- Nie umiem się do tego odnieść. Policja bada to wszystko i to ona
zdecyduje, czy doszło do nieprawidłowości.
- Czy zamierza Pani uruchomić w urzędzie odrębną komórkę do pozyskiwania
środków unijnych?
- Jeśli będzie taka potrzeba, to powołam taką komórkę. Żeby nie dochodziło
do żadnych zapóźnień w tej bardzo istotnej kwestii.
Jacek Niedźwiecki
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
Bibiradio nadaje
Puszczają techno, muzykę klubową i hip hop, prowadzą audycje, przekazują
pozdrowienia na antenie - mowa o gimnazjalistach z Biskupca, którzy
uruchomili internetowe radio.
Zaczęto się od tego, że gratem muzykę dla kolegów w osiedlowej sieci -
wspomina początki i pierwsze próby uruchomienia internetowego radia Łukasz
Dąbrowski lub jak kto woli DJ Dąber, uczeń trzeciej klasy gimnazjum przy ul.
Ludowej. Potem Łukasz zawiesił działalność, żeby przyoszczędzić trochę
pieniędzy na start internetowego radia. Bibiradio, bo tak nazywa się
internetowa rozgłośnia, ruszyło kilkanaście dni temu. - Najpierw puszczałem
mocne techno, ale teraz weszła nowa strona, nowa ramówka i można posłuchać
dodatkowo muzyki klubowej i hip hopu. Chcieliśmy się wzorować na Esce, czyli
robić takie muzyczne pomieszanie.
Daj autograf!
Radia można posłuchać na stronie internetowej:
www.bibiradio.pl . Finansowo i
organizacyjnie Łukasza wspiera kolega Paweł Bogdan.
- Na samo działanie serwera przez pół roku trzeba było wyłożyć 300 zł - mówi
Łukasz. - Nie wspominam o innych kosztach.
Radia można słuchać przez całą dobę. Liczba słuchaczy waha się w tej chwili
od kilku do rekordowego poziomu 36 osób. Co ciekawe, internetowi słuchacze
mogą zgłaszać propozycje muzyki i utworów, których chcą słuchać. - Najwięcej
ludzi słucha radia wieczorem - twierdzi Łukasz.
Właśnie wieczorami w radiu można usłyszeć prowadzących audycje. Na razie
jest to pięć osób, które wymieniają się w zależności od czasu wolnego.
Prowadzący zapowiadają muzykę, opowiadają plotki z życia muzycznych gwiazd i
wysyłają w eter pozdrowienia, które można złożyć znajomym na stronie
internetowej - informuje DJ Dąber. Fama o Bibiradiu rozeszła się wśród
kolegów i koleżanek Łukasza z gimnazjum.
- Niektórzy twierdzą, że to fajna i ciekawa inicjatywa, ale inni chyba
trochę zazdroszczą - mówi Łukasz. - Słucham tego radia, jest spoko muza! -
mówi kolega Łukasza z klasy. - Dąber daj autograf! - drugi z kolegów
podstawia chłopakowi zeszyt i flamaster.
Przyszły dziennikarz?
Mama Łukasza dba o to, żeby pasja syna nie wpływała negatywnie na wyniki w
nauce.
- Traktuję to radio jako pewną zabawę - mówi kobieta. - Łukasz wie, kiedy
może zajmować się tym, a kiedy jest czas na szkołę i lekcje.
DJ Dąber chce związać swoją przyszłość z branżą muzyczno-dziennikarską.
Prowadzi w tej chwili dyskoteki w szkole podstawowej i gimnazjum katolickim.
Tworzy też amatorskie miksy. - Myślałem też o tym, żeby iść na
dziennikarstwo, ale ten kierunek jest mocno oblegany - mówi Łukasz.
Jakie są największe problemy młodego radiowca? - Brakuje ludzi do
prowadzenia audycji i kasy na dalszą działalność - wzdycha Łukasz. - Może
znalazłby się jakiś sponsor, który chciałby się zareklamować w radiu lub na
stronie - zastanawia się Łukasz.
Jacek Niedźwiecki
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
Zaprzysiężenie i odwołania
Na ubiegło tygodniowej sesji Rady Miejskiej w Biskupcu odbyto się uroczyste
zaprzysiężenie Elżbiety Samorajczyk na burmistrza Biskupca. Byty kwiaty,
życzenia i gratulacje. Pierwszą decyzją nowej burmistrz było powołanie na
stanowisko pełnomocnika ds. inwestycji i rozwoju w gminie Marka Domina,
poprzedniego burmistrza. Wyjątkowo gorąco powinno być na kolejnej sesji,
która zaplanowana jest na najbliższy piątek (15 grudnia).
- Będą kolejne powołania i odwołania - mówi Elżbieta Samorajczyk. - Na
stanowisko powołam swojego zastępcę, ale nie chcę zdradzać jeszcze jego
nazwiska. Elżbieta Samorajczyk mówi, że na sesji ogłosi też odwołanie
dyrektora jednej z jednostek podległych Urzędowi Miasta i burmistrzowi. W
ostatnim czasie sporo mówi się o odwołaniu Zbigniewa Szczypińskiego ze
stanowiska dyrektora Biskupieckiego Domu Kultury. Czy burmistrz zamierza
odwołać Szczypińskiego?
- Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam - odpowiedziała w poniedziałek
wymijająco Samorajczyk. - Swoją decyzję ogłoszę na sesji.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
BISKUPIEC. Podniebne hobby oficera Wojska Polskiego
Leszek Fruwacz
To jest porównywalne z wielkim uniesieniem, czuję się zadowolony i
szczęśliwy- tak o lataniu paralotnią i robieniu zdjęć z powietrza mówi
Leszek „Fruwacz" Wojtków.
Kiedyś bytem w Zakopanem na nartach i zobaczyłem w powietrzu coś dziwnego,
kolorowego i przyjemnego - tak swoje pierwsze spotkanie z paralotniarstwem
wspomina Leszek Wojtków, oficer Wojska Polskiego z Biskupca.
To było przeszło pięć lat temu. Od tej chwili zainteresowanie paralotniami
zaczęło się na poważnie. Pan Leszek zdobył uprawnienia w Szkole Bezpiecznego
Latania w Szczyrku i zaczął uprawiać paralotniarstwo. - Latanie, bycie
kosmonautą czy lotnikiem to chyba marzenie każdego małego chłopca - uśmiecha
się Wojtków.
765 metrów
Przez dwa lata Fruwacz (taki pseudonim nosi Wojtków) latał paralotnią bez
napędu. Od trzech lat lata z silnikiem, śmigłem, zbiornikiem paliwa i koszem
zabezpieczającym liny przed zaplątaniem. Przez pięć lat spędził ponad 500
godzin w powietrzu. -To jest coś porównywalnego z wielkim uniesieniem
- tak Wojtków opisuje uczucia, które towarzyszą lotowi. - Czuję się
zadowolony i szczęśliwy. Czuję pełne zespolenie ze skrzydłem i z otaczającą
przyrodą. Choć na początku był taki lekki niepokój. Na szczęście nigdy nie
zdarzyło mi się nic złego w powietrzu. Paralotniarstwo to bardzo bezpieczne
hobby, tylko trzeba zachować trochę umiaru i nie szarżować. Wojtków wzbija
się zazwyczaj na wysokość od 50 do 200 metrów nad ziemię. -Wtedy można
podziwiać najpiękniejsze widoki - mówi. - Można ładnie rozpoznawać miejsca.
Jego rekord wysokości to 765 metrów, a rekord Polski dla paralotni z
silnikiem wynosi 4100 metrów. - Ale wtedy niewiele widać - mówi Fruwacz.
Inny Dadaj
Leszek Wojtków najczęściej lata nad jeziorem Dadaj i nad urokliwymi
miejscowościami gminy Biskupiec. W tym roku Fruwacz kupił profesjonalny
aparat i fotografuje najciekawsze rzeczy z lotu ptaka. Jest zachwycony
jeziorem Dadaj.
- Dadaj jest inny za każdym razem - podkreśla Wojtków. - Są inne refleksy
światła, inne jego załamania. Jezioro, wyspy, cyple i zatoczki są naprawdę
piękne. Biskupiecki Dom Kultury zorganizował wystawę zdjęć pana Leszka. - I
cieszyła się dużym powodzeniem - podkreśla Zbigniew Szczypiński, dyrektor
BDK. - Jestem otwarty na dalszą współpracę. Marzeniem pana Leszka jest
zrobienie wielkiego albumu warmińsko-mazurskich jezior. W tym ambitnym
planie paralotniarzowi z Biskupca może pomóc Uniwersytet Warmińsko-Mazurski.
Jacek Niedźwiecki
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
60 lat biblioteki
Miejska Biblioteka Publiczna im. Jana Liszewskiego w Biskupcu obchodzi w tym
tygodniu 60 urodziny.
- Nie planujemy z tego tytułu wielkich uroczystości, tylko kameralne
spotkanie z bibliotekarkami emerytkami, władzami miasta i przedstawicielami
Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej z Olsztyna - mówi Barbara Wawrykiewicz,
dyrektorka MBP w Biskupcu. Biblioteka w Biskupcu ma cztery swoje filie w
szpitalu powiatowym w Biskupcu, w Bredynkach, w Czerwonce i w Kobułtach.
Najwięcej woluminów, bo aż 50,5 tysiąca jest zgromadzonych w Biskupcu. W
filiach liczba woluminów waha się od 7 do 12 tysięcy. Na szczęście
biblioteka nie może narzekać na wskaźnik czytelnictwa, który biorąc pod
uwagę dane z województwa, jest o 12 procent wyższy niż średnia w regionie.
Mimo trudnej sytuacji finansowej biblioteka co roku kupuje około 1,5 tys.
nowych książek. - Naszym największym marzeniem jest remont elewacji budynku
biblioteki przy ul. Niepodległości
- mówi Barbara Wawrykiewicz.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
Tłumy na wernisażu
Wernisaż wyszedł znakomicie - cieszy się Zbigniew Szczypiński, dyrektor
Biskupieckiego Domu Kultury - Przyszło ponad sto osób. Hali był pełny.
Wystawa podobała się, ale równie dobrze wypadły imprezy towarzyszące, czyli
koncert, kiermasz ozdób świątecznych i artystyczny pokaz ognia w parku koło
BDK.
Wernisaż wystawy „Aniołowo" odbył się w ostatnią sobotę. Można na niej
podziwiać m.in. rzeźby, malarstwo, batik, mozaikę ceramiczną, rysunek i
haft. W przedsięwzięciu biorą udział członkowie stowarzyszenia Pro Cultura z
Biskupca jak również zaproszeni goście, m.in. uczniowie Państwowego Liceum
Plastycznego z Olsztyna, twórcy Klubu Artysty Amatora z Miejskiego Ośrodka
Kultury w Olsztynie i hafciarki ze spółdzielni socjalnej „Róża" w
Sorkwitach. Wszystkie prace łączy jeden wspólny temat - wizerunek anioła
wszechobecnego w sztuce i rękodziele od wieków. Wystawa będzie czynna do
końca grudnia.
JaN
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
MOJTYNY. Wspaniała akcja mieszkańców na rzecz chorego dziecka
Zabawa dla Oli
Mieszkańcy Mojtyn zorganizowali dwie zabawy, z których dochód przekazali
na leczenie 5-letniej Oli. W sumie udało im się zebrać 2000 zł. - To taki
miły gest, że aż brak mi słów - mówi wzruszona babcia dziewczynki.
Pięcioletnia Ola z Mojtyn od ponad trzech lat ciężko choruje. Jej organizm
nie ma wrodzonej odporności, a szpik kostny w ogóle nie produkuje ciałek
odpornościowych. - Wnuczka wciąż tąpie jakieś wirusy, bakterie i
przeziębienia - wyjaśnia babcia Oli.
Życie dziewczynki od kilku lat toczy się w różnych szpitalach, z małymi
przerwami na pobyt w domu. W/tej chwili Ola przebywa w sterylnych warunkach,
W Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Jest przy niej mama. Jedynym
ratunkiem jest przeszczep szpiku kostnego. Trwa poszukiwanie dawcy.
-Teraz czekamy na wyniki badań dawcy z Anglii - mówi babcia Oli, która
wspólnie z dziadkiem opiekuje się w Mojtynach drugim, półtorarocznym
dzieckiem.
Pobyty w szpitalach, bezglutenowa dieta, zakup leków i żywności pochłaniają
mnóstwo pieniędzy. Momentami po prostu ich brakuje. Mieszkańcy Mojtyn i
okolic wpadli więc na pomysł, by pomóc Oli i jej rodzinie.
- Zaczęło się od tego, że koleżanki Oli chciały zebrać pieniądze na maskotkę
dla niej - mówi Katarzyna Ładosz, mieszkanka Mojtyn i członek rady
sołeckiej. - Dzieci chodziły od domu do domu i okazało się, że ludzie byli
bardzo hojni. Udało się kupić maskotkę i jeszcze zostało trochę pieniędzy.
Rada sołecka na zebraniu ustaliła, że trzeba rozszerzyć akcję pomocy.
- Jesteśmy z jednej wioski, jak jedna rodzina - mówi Mirosław Bednarczyk z
rady sołeckiej. - Postanowiliśmy zorganizować wiejską zabawę, z której
dochód byłby przeznaczony na leczenie Oli. -To było takie połączenie
przyjemnego z pożytecznym, bo we wsi już dawno nie było żadnej zabawy -
dodaje Katarzyna Ładosz.
W przeciągu tygodnia udało się zorganizować dwie wiejskie zabawy w
świetlicy. Ostatnia z nich odbyła się w ubiegły piątek. Za darmo zagrała
orkiestra Salsa, a na wcześniejszej zabawie muzycy z Borków i Piecek.
Jedzenie, napoje i salę przygotowały Beata Rębiszewska i Aneta Kruk.
- Bilety wstępu na obie zabawy kosztowały 7 zł - mówi Katarzyna Ładosz. -
Pieniądze z biletów przekazaliśmy na leczenie.
Jakieś fundacje
Organizatorzy zabaw nie spodziewali się, że aż tylu mieszkańców Mojtyn i
okolic weźmie udział w imprezach. Na pierwszej zabawie bawiło się około 120
osób, na drugiej była setka ludzi. Pobawić się i pomóc przyjechali m.in.
mieszkańcy Parlezy Wielkiej, Kobułt, Kamionki, Chmielówki, Biskupca.
- Na zabawach bawili się i młodzi, i starzy - opowiada Katarzyna Ładosz. -
Ludzie zachowali się bardzo solidarnie. Były nawet osoby, które nie chciały
się bawić, ale przynosiły pieniądze na bilety i szły do domu.
Na leczenie Oli udało się w sumie uzbierać blisko 2 tys. zł Obie zabawy
skończyły się po godz. 4 rano.
- Cieszymy się, że choć w małym stopniu pomogliśmy - zapewnia Mirosław
Bednarczyk.
Swojego wzruszenia nie może ukryć babcia dziewczynki. - Brak mi słów - jej
głos załamuje się. -To bardzo miły gest, od serca-, za który bardzo
dziękujemy.
To nie koniec pomocy dla Oli! Rada sołecka i radna Irena Grzyb już się
zastanawiają nad zorganizowaniem zabawy andrzejkowej w Kobułtach.
- No cóż - wzdycha Katarzyna Ładosz. - Wszędzie się słyszy, że pieniądze i
akcje charytatywne robią jakieś fundacje z Warszawy czy telewizja i nas to
nie dotyczy. A tu się okazuje, że jest ktoś, kto mieszka w tej samej wsi,
dwa domy dalej i potrzebuje pomocy.
Jacek Niedźwiecki
NASZA WARMIA -
Tygodnik Gazety Olsztyńskiej
|