Jesteś tu:Historia / Założenie miasta / Biskupiec - Ludność Polska

Biskupiec - Ludność Polska


Wstawiony przez admin 11 luty 2009

Jak już wspomniano, obowiązujący w państwie krzyżackim zakaz nadawania praw miejskich ludności nie niemieckiej nie był przestrzegany i z pewnością już od chwili powstania miasta część mieszkańców Biskupca stanowili Prusowie, niemniej przeważali tu Niemcy. Był on więc jakby wyspą niemczyzny wśród żywiołu pruskiego i - początkowo jeszcze nielicznego - polskiego. Wsie okoliczne, na co zresztą wskazują ich nazwy (Bredynki, Dadaj, Kojtryny, Najdymowo, Nasy, Rukławki, Węgój), zamieszkałe były przez ludność pruską.

Po 1466 roku, kiedy Warmia weszła w skład Królestwa Polskiego, wspomniany wyżej zakaz zniesiono. Szczególne nasilenie kolonizacji mazowieckiej na Warmii nastąpiło* po ostatniej wojnie polsko-krzyżackiej z lat 1519-1521, która przyniosła spustoszenie Warmii. Po zakończeniu wojny wielu Polaków osiadło w miastach warmińskich. Jak silny musiał być napływ osadników z Mazowsza, dowodzi fakt, że o ile w statutach synodalnych biskupstwa z 1497 roku wymieniono jako mieszkańców Warmii Niemców i Prusów, to od 1565 roku wymienia się już Polaków i Niemców, podkreślając że ludność pruska uległa bardzo szybko polonizacji. Biskup Kromer pisał w 1583 roku, że w południowej i południowo-wschodniej części Warmii przeważała ludność polska, która osiadła przede wszystkim we wsiach; z miast najwięcej jej było w Biskupcu. Potwierdzeniem tego jest zapis w "Historia Prussiae..." (wydanej w 1626 roku), której autor, kanonik dobro-miejski Jan Leo, stwierdzał, że w początkach XVII wieku Biskupiec zamieszkały był przez "Polaków i Mazowszan".

Nic więc dziwnego, że już od początków XVI wieku proboszczami Biskupieckimi byli z reguły Polacy: Gracki (1545-1571), Stanisław Łański (1583-1588), Stanisław de Sierpo, alias Sierzpo (1588-1608), Klemens Lutomiriensis, zlatynizowane ówczesnym zwyczajem nazwisko Lutomirski (1609-1627), Walenty Majewski (1627-1657), Wojciech Nowiejski, jednocześnie kanonik olsztyński (1657-1661), Mateusz Simonis (1661-1702), Stanisław Drozdowski (1706- -1712), Mateusz Pompecki (1712-1718), Józefat Karp, jednocześnie kanonik wileński (1719-1721), Jerzy Krzysztof Łebach (1723-1744), Tomasz Ignacy Ossowski (1744-1757), Józef Szymonowicz (1770-1791).

Również i rada Biskupiecka składała się w owym czasie w przeważającej części z Polaków. Jak wynika z wykazu sporządzonego przez pruską komisję weryfikacyjną w 1772 roku, w chwili zagarnięcia Warmii przez Prusy w skład rady wchodzili:
Paweł Zdański, kierujący burmistrz; Antoni Dąbrowski, drugi burmistrz; Józef Jabłoński , Jakub Tuczka, podkomorzy i prowizor beneficjum kościelnego; 'Jan Purs, sędzia; Mateusz Zeidier, drugi podkomorzy; Karol Hoosmann, Jakub Reinig, Jan Kremki, notariusz.

W 1797 roku, a więc w ćwierć wieku po zagarnięciu Warmii przez Prusy, ówczesny proboszcz Biskupiecki, Eisner, w sprawozdaniu do biskupa warmińskiego o sytuacji w Biskupieckiej szkole pisał m. in.: "W czasie lekcji trzeba się posługiwać książkami polskimi, ponieważ tylko niewielka liczba dzieci zna język niemiecki. Z dwustu dzieci uczęszczających na naukę religii jedynie dwadzieścioro uczęszcza na lekcje w języku niemieckim".
Z początkiem XIX wieku władze pruskie rozpoczęły akcję germanizacyjną, by związać jak najściślej zagarnięte obszary z państwem pruskim. Akcję tę prowadzono głównie na dwóch odcinkach: w szkole i w kościele. Zaczęto od szkoły. Dekret z 1804 roku zawierał dwa postanowienia: nauczycielem może być tylko ten, kto włada językiem niemieckim; w szkołach miejskich, bez względu na język ojczysty dzieci, nauka ma być prowadzona w języku niemieckim. Zatem w szkole elementarnej w Biskupcu, zapewne z wyjątkiem religii, uczono w języku niemieckim. Z nauki tej polskie dzieci niewiele mogły skorzystać. Dekret z 1829 roku wprowadził obowiązkową naukę języka niemieckiego do szkół polskich. W następnych latach władze pruskie określiły liczbę godzin języka niemieckiego w szkołach, Musiała ona wynosić od sześciu do dwunastu godzin tygodniowo, zależnie od klasy. Na nauczycieli zaś wywierano nacisk, aby propagowali wśród dzieci kulturę niemiecką. Z relacji dziekana dekanatu jeziorańskiego z 1853 roku wynika, że w Biskupcu było w tym czasie 238 dzieci szkolnych, a religii uczono w szkole pc polsku i niemiecku. Nauczycielami religii byli wówczas ks. Józef Langkau i ks. Józef Osiński. Dzieci uczyły się polskich pieśni religijnych.
Aż do lat siedemdziesiątych XIX wieku organizacja szkolnictwa na Warmii pokrywała się z organizacją kościelną. Szkoły znajdujące się na terenie dekanatu stanowiły okręg szkolny, a dziekan był jednocześnie okręgowym inspektorem szkól v/ swoim rejonie. ale w 1872 roku szkoły uległy sekularyzacji. Prawo nominacji powiatowych i lokalnych inspektorów szkolnych przekazano władzom państwowym. W 1875 roku rejencja królewiecka zwolniła wszystkich proboszczów katolickich na Warmii ze stanowisk lokalnych inspektorów szkolnych, a wypełniane przez nich w tym zakresie zadania przekazane zostały inspektorom powiatowym. Jednocześnie usuwano język polski ze szkół. Rozporządzenie nadprezydenta Prus, Horna, z dnia 24 lipca 1873 zezwalało na używanie języka polskiego jedynie na najniższym szczeblu nauczania, i to tylko na lekcjach religii i śpiewu kościelnego. Ówczesny proboszcz Biskupiecki, ks. Edward Herranann, stwierdzał, że kiedy przygotowuje się do pierwszej spowiedzi dzieci nie umiejące pisać i czytać po polsku "nauka jest związana ze szczególnymi 'trudnościami".

Nasilenie akcji germanizacyjnej i rugowanie języka polskiego ze szkół spotkało się z samoobroną ze strony ludności polskiej. Jednym z przejawów tej walki o język polski w szkołach były wiece organizowane przez ludność w miastach i wsiach. Okazało się bowiem, że pod naciskiem opinii publicznej rejencja królewiecka zniosła 11 kwietnia 1889 zakaz udzielania prywatnie lekcji języka polskiego przez nauczycieli. Rozporządzenia tego nie wprowadzono w życie i ukrywano przed polską opinią publiczną. Gdy działacze polscy skupieni wokół "Gazety Olsztyńskiej" dowiedzieli się o nim, wezwali ludność do upominania się o swoje prawa. Odbywały się wiece ludności. W maju 1892 roku wiec taki odbył się w Biskupcu. Przybyło nań sto dwadzieścia osób. Zebranie zagaił Jakub Mazuch z Rasząga, zebraniu przewodniczył Franciszek Szczepański z Lamkowa, a w prezydium zasiedli Błażejewski z Wilim i Klukowski z Marcinkowa. Do zebranych przemawiali Mazuch, Pieniężny, Cieszyński z Wipsowa, Stolla z Rzecka, Kisielewski z Leszna, Błażejewski z Wilim i Flakowski z Węgoja.

W wyniku tych wieców rejencja królewiecka podała do wiadomości w połowie 1892 roku, że wiece i petycje są zbyteczne, ponieważ zarządzenie zezwalające na jedną godzinę nauki języka polskiego zostało już wydane i powinno być respektowane. Nauczyciele na Warmii nie chcieli jednak uczyć po polsku tłumacząc się zakazem inspektorów powiatowych. Wówczas postanowiono zwrócić się do biskupa warmińskiego z prośbą o interwencję u władz, by dopilnowały wykonania zarządzenia w sprawie lekcji języka polskiego w szkołach. W połowie 1892 roku wysłano petycję, pod którą figurowało 2546 podpisów. Biskup pozostawił ją bez odpowiedzi.

Władze pruskie usiłowały wciągnąć do akcji germanizacyjnej także kościół katolicki na Warmii. Akcja ta szła znacznie oporniej niż w przypadku szkoły, gdzie sprawę regulowały odgórne zarządzenia władz rejencji. Władze kościelne na Warmii, gdzie katolicyzm silnie zazębiał się z polskością, zwłaszcza po okresie bismarckowskiego Kulturkampfu i wydarzeniach gietrzwałdzkich z 1877 roku, we własnym dobrze rozumianym interesie unikały oficjalnego angażowania się w akcję germani-zacyjną. Dlatego też aż po 1939 rok w niektórych kościołach na Warmii odbywały się nabożeństwa polskie i głoszono kazania w języku polskim. Tak było właśnie w Biskupcu.

W 1825 roku do parafii katolickiej w Biskupcu należało 3102 Polaków (poza tym mieszkało tu wielu Polaków ewangelików). W trzydziestych latach XIX wieku w kościele Biskupieckim przez trzy niedziele odbywały się nabożeństwa dla ludności polskiej, a w czwartą dla niemieckiej. Później, jak wynika z akt wizytacyjnych za lata 1839-1848, nabożeństwa z kazaniem niemieckim odbywały się co trzecią niedzielę. 24 grudnia 1839 Warmińska Kuria Biskupia sporządziła wykaz parafii, w których ludność posługiwała się językiem polskim i gdzie pracę duszpasterską mogli prowadzić jedynie księża znający język polski. Według tego wykazu w Biskupcu potrzeba było trzech księży znających język polski.

W latach 1886-1887 proces rugowania języka polskiego z kościoła przybrał na sile. Fatalne skutki dla polskich nabożeństw miał dekret biskupa Andrzeja Thiela z 2 grudnia 1886 zalecający faworyzowanie kazań niemieckich i uczenie dzieci religii w języku niemieckim. Trzeba dodać, że biskup nie ogłosił tego dekretu oficjalnie, a rozesłał go jako poufne zalecenie proboszczom parafii, w których przeważała ludność polska. Pomimo tego dekretu w Biskupcu głoszono w dalszym ciągu kazania po polsku. Według danych z lat 1878, 1888, 1893, 1903 i 1913 kazania polskie miały tu przewagę nad niemieckimi. Na rannej mszy św. głoszono kazania polskie co drugą niedzielę, ale na sumie przez dwie kolejne niedziele, a kazanie w języku niemieckim co trzecią niedzielę. Podczas odpustu kazanie niemieckie głoszono przed sumą, a polskie w czasie sumy.

Wobec nieprzychylnego stanowiska władz szkolnych i nauczycieli akcja wieców i petycji w sprawie uwzględnienia języka polskiego w szkolnictwie, organizowana na Warmii w latach 1885-1893, nie dała pozytywnych wyników. Nie można też było liczyć ina zwiększenie liczby nabożeństw polskich, należało tylko dążyć do zachowania istniejącego stanu rzeczy i piętnować każdą próbę jego naruszania, co "Gazeta Olsztyńska" czyniła bardzo ostro. Trzeba było więc podjąć innego rodzaju samoobronę przeciwko procesowi germanizacji. Działacze polscy skierowali uwagę przede wszystkim na dom rodzinny i organizacje polskie. One to miały stać się bastionami języka polskiego. Szczególnie ważna rola przypadła polskiej książce. Propagowaniem czytelnictwa na obszarze zaboru pruskiego zajmowało się Towarzystwo Czytelni Ludowych. Pierwsze biblioteczki tego towarzystwa zorganizowano już w 1881 roku; w 1882 roku biblioteka taka powstała w Biskupcu. W latach dziewięćdziesiątych kierował nią Karol Pliszka, a kolektorem był Juliusz Oliński. W maju 1890 roku z inicjatywy Franciszka Szczepańskiego zorganizowano, w kilkudniowych odstępach, trzy zebrania poświęcone rozszerzeniu sieci bibliotek TCL. W Olsztynie i w Barczewie na zebranie przybyło po czterdzieści kilka osób. Natomiast znacznie liczniejsze było zebranie w Biskupcu, gdzie ruch polski wystąpił po raz pierwszy publicznie.

Samoobrona ludności polskiej - nauczanie w domu po polsku, o czym przypominano stale na zebraniach organizacji polskich i na łamach "Gazety Olsztyńskiej", rozprowadzanie polskich elementarzy i katechizmów, biblioteki TCL - wydała rezultaty. Po dwudziestu pięciu latach wytężonej akcji germanizacyjnej rejencja królewiecka stwierdzała, że w 1897 roku na ogólną liczbę 50 677 dzieci w wieku szkolnym w powiatach nidzickim, olsztyńskim, ostródzkim, reszelskim (do którego należał Biskupiec) i szczycieńskim - 38911, a więc 75%, władało jedynie językiem polskim.

Przez długi czas powiat reszelski, a głównie jego południowa część z Biskupcem, był ośrodkiem ożywionej działalności ruchu polskiego. Szczególne ożywienie następowało w okresach kolejnych wyborów do parlamentu pruskiego czy sejmu Rzeszy. Tak było w czasie wyborów do sejmu Rzeszy w 1890 roku, kiedy to na kandydata ruchu polskiego, Franciszka Szczepańskiego, padło 5171 głosów, przy czym okazalo się, że takie wsie, jak Zerbuń i Czerwonka stanowiły prawdziwe Sierdzę polskości. Tak samo w czasie wyborów do sejmu Rzeszy w 1893 roku, gdy kandydat ruchu polskiego, ks. Antoni Wolszlegier z Dąbrówna, odniósł zwycięstwo. W okręgu olsztyńsko-reszelskim padło wówczas na niego 4731 głosów. Podobnie było i w czasie wyborów do parlamentu w 1911 roku. W końcu stycznia tego roku odbył się w Biskupcu wiec przedwyborczy, w którym wzięli udział Sokołowski, red. Zniński z "Gazety Grudziądzkiej", ks. Robert Bilitewski, a głównym mówcą był ks. Walenty Barczewski, który wówczas rzucił hasło: "z polskim ludem polski ksiądz".
Trzeba pamiętać, że miało to miejsce w okresie zorganizowanej walki, z polskością, kierowanej przez cieszący się najdalej idącą pomocą niemieckich władz państwowych Ostmarkenverein , którego kierownictwo na powiat reszelski mieściło się od 1905 roku w Biskupcu. Jego kierownicy nie przebierali w metodach walki z polskością i każdą uważali za dozwoloną.

Plebiscyt mający się odbyć w 1920 roku niezmiernie ożywił polski ruch narodowy. Już 24 listopada 1918 utworzono Polską Radę Ludową dla Warmii, a we wrześniu 1919 roku powstała ekspozytura rady w Biskupcu. Na jej czele stanął Nikodemski, członkami byli ks. Mądry, August Bykowski, właściciel księgami polskiej, Bolesław Wolski, właściciel apteki i inż. Henryk (?) Sznarbach. Głównym zadaniem jej było uaktywnienie istniejących w powiecie reszelskim gniazd sokolich i towarzystw ludowych. Nie było to zadanie łatwe ani bezpieczne. Niejeden działacz ruchu polskiego został w czasie pracy propagandowej pobity przez niemieckie bojówki spod znaku Heimatdienstu *. Napady na zebrania polskie były na porządku dziennym. Największego jednak rozgłosu nabrała sprawa pobicia artystów polskiego zespołu Działosza w czasie występu w Biskupcu 13 kwietnia 1920. Pisał o tym "Dziennik Gdański" w numerze 96 z dnia 29 kwietnia 1920: "Gdy artyści z oficerem francuskim i ks. Ludwiczakiem zaczęli opuszczać salę, schodząc po schodach z pierwszego piętra, Niemcy utworzyli szpaler, gdzie bito schodzących artystów kijami i wężami gumowymi; Jednego z artystów, St. Golczewskiego, uderzył policjant kolbą w pierś wrzeszcząc: Heraus mit Polacken. Na rynku rozbestwiony tłum z kijami, kamieniami i nożami rzucił się w pogoń za kobietami. Zdzierano pierścionki, wydzierano pasmami włosy, bito, kopano w piersi, deptano, tłuczono po głowie kolbami rewolwerowymi. Pod pretekstem szukania ukrytych tamże Polaków tłum wtargnął do lokalu, który zupełnie zdemolowano, skradziono wszelką garderobę i bieliznę, rozbito szafy, kufry, przy tej sposobności 43 tysiące marek będących własnością W (armińskiego) K(omitetu) P (lebiscytowego)... przez sześć godzin rozbestwiony tłum hulał bezkarnie... o godzinie drugiej w nocy przybyło pięćdziesięciu pięciu żołnierzy angielskich".
Wydarzenie to skłoniło komisję aliancką, nieskorą przecież do ujmowania się za ludnością polską, do zagrożenia Niemcom represjami, a nawet przesunięciem terminu plebiscytu (było to jak najbardziej na rękę Polakom) w wypadku rozbijania przez niemieckie bojówki polskich wieców i zebrań. Ostrzeżenie to nie na wiele się zdało. W niespełna dwa miesiące po napadzie na polski zespół w Biskupcu miasto było świadkiem kolejnego napadu na działacza polskiego. Ofiarą niemieckiej bojówki padł polski doradca przy staroście reszelskim, Jakub Jabłonka. Polskich doradców wprowadzono od 3 czerwca 1920. Zadaniem ich było dbanie o prawidłowy przebieg prac przedplebiscytowych i dopilnowanie, by urzędnicy niemieccy nie nadużywali władzy w stosunku do ludności polskiej. Takim właśnie doradcą był w Biskupcu Jakub Jabłonka. Niemcy starali się go najpierw przekupić, a gdy im się to nie udało, uprowadzili go z polskiego zebrania i na rynku zbili do nieprzytomności.
Polska plebiscyt przegrała, nie było to zresztą zaskoczeniem dla polskich działaczy politycznych. Profesor Eugeniusz Romer pisał: "Wynik plebiscytu odbytego dnia 11 lipca w Kwidzynie i w Olsztynie nie był niespodzianką nawet dla Polaków. Faktyczne pozostawienie całej administracji na obu plebiscytach w rękach Niemców, a rozwinięcie terroru z ich strony względem Polaków do miary nigdy na tych obszarach nie stosowanej, przesądziło wyniki plebiscytu z góry".

Po przegranym plebiscycie wśród doświadczonych działaczy polskich narastało przekonanie o potrzebie jak najszybszego ujęcia życia polskiego w Prusach Wschodnich w ramy organizacyjne. Wiele dawnych organizacji polskich rozpadło się, chociaż nadal istniały niektóre towarzystwa ludowe, kółka śpiewacze, biblioteki polskie i czytelnie ludowe, towarzystwa kobiece i towarzystwa młodzieży. Należało jednak wypracować nowy program działania i nowe metody. Podjęte starania doprowadziły do powstania 30 listopada 1920 naczelnej organizacji ruchu polskiego w Prusach Wschodnich - Związku Polaków w Prusach Wschodnich, który z chwilą powstania w dniu 27 sierpnia 1922 Związku Polaków w Niemczech wszedł w jego skład, a obszar Prus Wschodnich stał się IV Dzielnicą tego związku. Jako organizacje towarzyszące Związku Polaków w Niemczech powstały: Związek Polskich Towarzystw Szkolnych, który przejął troskę o szkołę polską w Niemczech i życie kulturalne ludności polskiej. Związek Polskich Kół Śpiewaczych, Związek Harcerstwa Polskiego, Związek Młodzieży, Związek Spółdzielni Polskich.
Na terenie Biskupca działały po plebiscycie takie polskie organizacje jak: koło Związku Polaków w Niemczech, biblioteka polska kierowana przez Augusta Bykowskiego oraz towarzystwo młodzieżowe. Działalność ich była solą w oku władz niemieckich, zwłaszcza władz hitlerowskich po 1933 roku. Każdy ze starostów obowiązany był do składania okresowych sprawozdań o działalności ruchu polskiego na obszarze jego powiatu. Sprawozdania te, oparte na doniesieniach mężów zaufania Bund Deutscher Osten (związki Niemieckiego Wschodu) zawierały szczegółowe dane o wszystkich poczynaniach' działaczy polskich oraz o wszystkich organizowanych przez nich imprezach. W Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Olsztynie zachowała się teczka ze sprawozdaniami starosty reszelskiego, przesyłanymi do prezydenta rejencji olsztyńskiej i do wiadomości olsztyńskie placówki gestapo. Charakterystyczne jest, że w każdym z tych sprawozdań używa się określenia "in dem zweisprachigen Gebiet urn Bischofsburg" . Każde z nich zawiera dokładne dane o działalności właściciela księgami polskiej w Biskupcu Augusta Bykowskiego i innego kupca Biskupieckiego - Jana Pałki. Obydwaj oni uczestniczyli we wszystkich poczynaniach organizacji polskich w powiecie reszelskim, a zwłaszcza w Stanclewie, Bredynkach i innych miejscowościach. W sprawozdaniu dla asesora rejencji olsztyńskiej z 21 czerwca 1938 starosta reszelski pisał: "Specjalnego opiekuna mają Polacy w kupcu Bykowskim z Biskupca... Kupiec Pałka z Biskupca jest spokrewniony z Bykowskim i opiekuje się ruchem polskim". W tymże sprawozdaniu starosta podawał, że według ustaleń Bund Deutscher Osten proboszcz Biskupiecki był rdzennym Niemcem, polskich nabożeństw nie odprawiano wcale, śpiewano tylko po niemiecku. Jedynie od czasu do czasu, raz na dwa miesiące, głoszono polskie kazania.

Obok organizacji polskich i wspomnianej już księgarni polskiej, stanowiącej własność Augusta Bykowskiego, istniały w tym okresie w Biskupcu inne sklepy polskie, własność Jana Pałki. Jak wynika z cytowanego już wyżej sprawozdania starosty reszelskiego "działacze polscy złożyli do Berlina (22 grudnia 1937) zażalenie na nauczyciela Keglera z Biskupca, stwierdzające że namawiał on uczniów do bojkotowania polskich sklepów".
O zainteresowaniu działalnością Augusta Bykowskiego i jego żony Heleny oraz Jana Pałki, uznawanych za bardzo "niebezpiecznych dla całości wielkoniemieckiej Rzeszy" świadczy fakt, że w sierpniu 1937 roku gestapo nakazało policji w Biskupcu, by zwracała pilną uwagę na to kto, dokąd i po co jeździ samochodem marki Ford stanowiącym własność Bykowskiego, samochodem marki Citroen Heleny Bykowskiej i motocyklem marki Zundapp Jana Pałki. Użyto więc wszelkich środków, by ludziom tym utrudnić ich działalność.
August Bykowski przeżył wieloletni pobyt w obozie w Oświęcimiu. Po wojnie zamieszkał we własnym domu w Biskupcu.

Źródło: "Biskupiec dzieje miasta i powiatu", Wyd. Pojezierze, Olsztyn - 1969 r.

Reklama

Tłumaczenia