Jesteś tu:Informacje / Styl życia / Nie mam czasu - Wymówka, czy prawda...?

Nie mam czasu - Wymówka, czy prawda...?


Wstawiony przez admin 04 marzec 2002

Jako nauczycielka w pewnym łódzkim liceum często słyszę wymówki moich uczniów: "nie zrobiłem pracy domowej, bo nie zdążyłem", "nie nauczyłam się, bo zapomniałam".

Po roku natężenie tych meldunków wzrosło. Zaczęłam się zastanawiać, co może być tego przyczyną.... Dlaczego uczniowie mają dziś "mało czasu" na naukę,.. dlaczego są na niej mało skoncentrowani ? Wysłuchałam na ten temat kilku opinii gimnazjalistów i licealistów, z których wynika, że poza szkołą uczestniczą w wielu innych formach dokształcania lub kształcenia. Tam rozwijają swoje nabyte zdolności , odkrywają nowe, starają się być na bieżąco z informacjami z dziedzin, które ich interesują, tam też szukają nowych możliwości określenia siebie. Tak rzecz się ma przynajmniej tu w Łodzi. Spodziewam się jednak, że w Biskupcu tak nie jest .

Zauważyłam, że typowe szkolne organizacje jak harcerstwo, SKS czy kółka zainteresowań nie są już taką atrakcją dla rzesz uczniów, jak to było jeszcze przed kilkoma laty. Wiadomo szkoła nie ma pieniędzy na organizowanie wielu dodatkowych zajęć, a i nauczyciele nie są skorzy do udzielania się charytatywnie. Jednakże tacy bywają i zapewniam, że w każdej szkole taki nauczyciel jest. Szkoła przestaje zatem być dla ucznia autorytatywna, ponieważ istnieją inne ciekawsze , bardziej liberalne, zasobne i partnerskie źródła informacji i wiedzy. Coraz częściej zatem uczeń odczuwa niechęć do szkoły, coraz częściej padają pod jej adresem ostre słowa krytyki rodziców. Rodzice dzielnie wspierają te placówki i mają nadzieję, że rozwój psychofizyczny ich pociech jest kontrolowany i znajduję się pod fachową opieką. Gdy jednak w domu brak jest wystarczających na ten cel pieniędzy, lub też w rejonie, mieście , dzielnicy czy we wsi brak jest inicjatywy samorządu, wówczas młodzież pozostawiona jest sama sobie. Jest skazana na samodzielne poszukiwania swoich ścieżek życiowych. To natomiast może się skończyć różnie. Wniosek: jeżeli sami takiej władzy nie mamy , to przynajmniej starajmy się wspierać tych, którzy pomagają młodzieży stać się wartościowymi obywatelami, dbającymi o siebie i swoją małą ojczyznę.

Nie jest mi łatwo pisać o obowiązujących formach spędzania czasu wolnego wśród młodzieży szkolnej z racji innych zainteresowań i odmiennego światopoglądu. Trudniej jest jednak porównać tendencje panujące wśród młodzieży pochodzącej z większej aglomeracji miejskiej z tą z mniejszej (np. Łódź- Biskupiec).Poprosiłam o pomoc swoich uczniów. Przeczytajcie proszę ich relacje i opinie na ten temat :

Marta lat17: " Chodzę na kurs języka niemieckiego. W szkole mamy go za mało, a ja chciałabym zrobić certyfikat, żeby być zwolnioną z ustnej matury. Sądzę, że ludziom z mniejszych miast trudniej jest zrobić taki egzamin, bo często musieli by dojeżdżać do innego większego miasta".

Dominik lat16: "Ja..kiedy mam czas wolny ? Hmm. Ja uważam, że warto się zerwać z chłopakami z ostatniej lekcji i pograć w piłkę lub grać gdzieś poważnie. W szkole nie ma na to warunków, a ja chcę być w drużynie czy klubie, może nawet zwiążę z tym przyszłość. Myślę, że tak samo robią chłopaki z mniejszych miast, tyle, że oni pewnie nie trenują tak mocno, bo i tak kluby ich są nisko w tabeli".

Karolina 14: " mnie coraz więcej czasu zabiera Internet, nauczyciele często zadają prace, których nie napiszę bez materiałów, podręczniki to nie raz za mało, a ja chcę się wykazać. Poza tym w kafejce internetowej można poznać wielu ciekawych ludzi, pogadać i jednocześnie odrobić lekcje w małym mieście wszyscy się znają , ale moja koleżanka , którą odwiedzam jak jestem u babci we Władysławowie do tamtego roku nie korzystała z netu. Musiałam jej wszystko pokazać i nauczyć i teraz kontaktujemy się często".

Henryk lat 19: " Szkoła to nie wszystko. Kiedy mamy się rozwijać emocjonalnie i percepcjonalnie jeśli cały czas ślęczymy nad książką i zeszytem? Muszę poświęcić czas na dokształcanie się w ważnych dla mnie dziedzinach, jak film, czy teatr. Chcę studiować kulturoznawstwo, dla mnie to priorytet. Dlatego nie raz zaniedbuję szkołę i chodzę na wiele zajęć do innych ośrodków . Dla ludzi, którzy mieszkają w małym mieście a mają np. podobne zainteresowania do moich proponuję odnaleźć podobnych zapaleńców w necie i stworzenie sobie siatki kontaktów, bądź zebranie odpowiednich linków , czy adresów internetowych. Swoją drogą współczuję wszystkim, którzy w tej mniej licznej społeczności trochę inaczej postrzegają świat. Pewnie często czują się trochę obco wśród swoich. Myślę, że muszą oni w takiej sytuacji liczyć na belferską pomoc".

Ola, 15: " Szczęście, że w tej Łodzi można się gdzieś zahaczyć i spróbować w wielu miejscach znaleźć coś dla siebie interesującego. Ostatnio moim konikiem staje się Internet, zaczynam odkrywać jego możliwości. Szkoda, że w szkole nic się nie dzieje. Prócz pracy w samorządzie i apeli ( to dobre dla kujonów) szkoła ma niewiele nam do zaoferowania...

Przyznam, że ta ostatnia wypowiedz najbardziej mnie poruszyła. Dlaczego szkoła ma tracić zaufanie i szacunek uczniów? Dlaczego mamy stać na dwóch biegunach i odpychać się? Przecież to my jesteśmy dla was , a wy kwintesencją naszych karier zawodowych. Powinniśmy zatem być partnerami w naszej wspólnej pracy z zachowaniem faktycznego zaufania, lojalności i kultury. Powtarzam to zawsze swoim uczniom i radzę wam drodzy uczniowie biskupieckich szkół, nie pozwólcie by tylko nauczyciele wymagali. Wam też należy się solidny pakiet wiedzy i umiejętności nie tylko z zakresu matematyki, historii, czy polskiego. Sami zaproponujcie zajęcia , które chcielibyście również współ- lub samodzielnie tworzyć, wszystko jedno, czy będzie to kółko informatyczne, teatr uliczny, biuro korepetycji i szybkiej pomocy w nauce, kółko promocji miasta, czy też ogólno biskupieckie święto strojenia balkonów... W każdej szkole znajdzie się nauczyciel , który poprze inicjatywę bez względu na to, czy będzie za to opłacany , czy nie. Niejednokrotnie wystarczy tylko Wasz zapał. Wdzięczność ze wspólnej pracy będzie , zapewniam was, obustronna.

Macie prawo wymagać i brać udział w życiu miasta. Bo niby dlaczego imprezy dla Was ,mają być organizowane bez Was? Na pewno nie jest wam obojętne, jak Biskupiec będzie się miewał za lat 10. Poza tym, statystycznie rzecz ujmując, większość z Was myśli o opuszczeniu Biskupca. Prawda jest jednak taka, że mimo tych planów, zostaniecie tu. Myślę, że wielu Biskupczan ma pomysł na to jak tworzyć wyjątkową i charakterystyczną atmosferę tego miasta. Urodziłam się w Biskupcu, mam tu rodzinę i spędzam wakacje. Czuje ogromny sentyment do tego miasta.

Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim, którzy mają pomysł na nowy europejski wymiar Biskupca.

Ania

Reklama

Tłumaczenia